Silkwood

Karen Silkwood pracuje w firmie produkującej części do reaktorów nuklearnych – mieszka z facetem oraz koleżanką z pracy w jednym domu. Rozwiodła się z mężem i rzadko widuje dzieci. Poruszona przypadkiem swoje koleżanki (została „ugotowana”, co znaczyło, że jest napromieniowana) zaczyna dostrzegać i donosić do związku zawodowego o nieprawidłowościach, narażających życie kolegów z pracy.

silkwood1

Wydawałoby się, ze Mike Nichols opowiada (kolejną po „Chińskim syndromie”) opowieść o jednostce walczącej z systemem, który chce przemilczeć niewygodną kwestie domniemanego skażenia nuklearnego. Jednak dość szybko twórcy spychają tą kwestie na dalszy plan. Tło to przykuwa uwagę znacznie bardziej niż melodramatyczna relacja miedzy Karen, Drew i Dolly – ich życie prywatne, na które nakłada się ich praca (zwłaszcza Karen) oraz dość dramatyczna końcówka (od momentu, gdy Karen trzeci raz zostaje „czyszczona” z powodu promieniowania). Całość bazuje na prawdziwej historii, jednak tylko miejscami cała opowieść angażuje. Wiernie odtworzono samą fabrykę, gdzie w przypadku skażenia dochodzi do czyszczenia (i kwarantanny) osoby skażonej, wywołując alarm. Z czasem jednak dawni przyjaciele odchodzą, a zbytnie zaangażowanie dla związku zawodowego przynosi zbyt wysoką cenę, co zostaje dość brutalnie przypomniane w finale. Nie widzimy jak doszło do samego wypadku (zresztą przyczyna śmierci Karen Silkwood do dziś pozostaje zagadką), ale słyszane w tle „Amazing Grace” zapowiada tragedię. Trudno się przyczepić warstwy technicznej, gdyż jest to solidny, amerykański poziom, gdzie zdjęcia są miłe dla oka (fabryka wygląda w środku sterylnie), a nastrój podkręca muzyka Georgesa Delerue (ubarwiona amerykańskim folkiem).

silkwood2

Jednak samo „Silkwood” byłoby co najwyżej niezłym filmem, gdyby nie będąca w wysokiej formie Meryl Streep, która ciągnie całość do samego końca. To jest taka kobieta, o której mówi się silna-słaba. Potrafi zawalczyć o swoje, choć odwrócenie się przyjaciół i bliskich znosi naprawdę ciężko. Partnerujący jej Kurt Russell (prosty, ale szczery Drew) oraz Cher (lesbijka Dolly) dorównują jej kroku, choć mają mniej czasu na ekranie. Poza nimi warto też wspomnieć o drobnych rolach Freda Warda (Morgan, kolega z pracy), Craiga T. Nelsona (Winston) oraz Ronie Silverze (Paul Stone ze związków zawodowych).

silkwood3

Lata 80. w karierze Nicholsa uchodzą za powrót do wielkiej formy. „Silkwood” z dzisiejszej perspektywy wydaje się przygrywką, jednak powoli widać tendencję zwyżkową. Czy dalej będzie lepiej? Will see.

7/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz