J. Edgar

Kim był J. Edgar Hoover – człowiek, który przez 48 lat był dyrektorem Federalnego Biura Śledczego? O tym spróbował opowiedzieć Clint Eastwood w swojej dwugodzinnej fabule.

Punkt wyjścia jest dość prosty i konwencjonalny – J. Edgar Hoover pod koniec swojego życia chce spisać swoje wspomnienia dotyczących FBI. W tym samym czasie Hoover próbuje się odnaleźć w latach 60. I zaczyna gubić swój polityczny nos.

j.edgar_1

Reżyser próbuje złapać kilka srok za ogon i różnie to wychodzi. Mamy pokazane zarówno silny wpływ matki, skrywany homoseksualizm oraz „romans” ze swoim asystentem, kilka głośnych spraw (w tym przełomowe dla biura porwanie syna Lindberga) oraz pewne nadużywanie swoich kompetencji przez Hoovera (szantażowanie prezydentów USA). I jak zawsze w próbie złapania tylu wątków pojawia się pewien chaos i nadmiar wątków działa tutaj odpychająco. Tak naprawdę nie wiadomo na czym się najbardziej skupić: na życiu zawodowym czy skomplikowanym życiu prywatnym, gdzie też działo się wiele. Obydwa te zostają niewykorzystane do końca, jednak udaje się stworzyć dość skomplikowany portret jednego z najbardziej kontrowersyjnych ludzi w historii USA, dzięki któremu współczesna kryminalistyka osiągnęła wiele.

j.edgar_2

Spora w tym zasługa Leonardo DiCaprio, który bardzo dobrze udźwignął skomplikowany charakter Hoovera – kreującego mit bezwzględnego egzekutora i strażnika prawa, a jednocześnie nieśmiałego, żądnego sławy i akceptacji człowieka. I nie jest w stanie tego zepsuć koszmarna charakteryzacja (postarzali bohaterowie wyglądają naprawdę słabo). Równie świetny jest też Arnie Hammer, wcielający się w lojalnego i szczerego współpracownika, Clyde’a Tolsona. Ten duet parę razy nakręca ten film, a kilka scen porusza. Nie sposób nie wspomnieć też o Judi Dench (matka Hoovera) oraz Naomi Watts (sekretarka Helen Gandy), która jednak robi tylko za tło.

j.edgar_3

Sam film pozostaje ledwie solidna biografia, która miała potencjał na o wiele, wiele więcej. Gdyby nie Leo w roli głównej, byłoby przeciętnie. A tak jest troszeczkę lepiej niż zwykle.

6,5/10

Radosław Ostrowski

nadrabiam_Eastwooda

Dodaj komentarz