Piknik pod Wiszącą Skałą

Walentynki 1900 roku zapowiadały się jak zwykły dzień. Uczennice ze szkoły dla pań prowadzonej przez panią Appleyard, wyruszają na piknik razem z opiekunkami. Miejscem spędzenia czasu jest Wisząca Skała – duża i surowa góra. Na miejscu cztery dziewczyny oddzielają się od reszty, by wejść na górę. I wtedy dzieje się coś dziwnego – jedna z uczennic wraca z krzykiem i dziurawym ubraniem, nie pamiętając niczego. Znika także jedna z opiekunek, starsza pani McCraw. Zaczynają się poszukiwania.

wiszaca_skala1

Z powyższego opisu można byłoby sugerować, ze film (obchodzącego dzisiaj – tekst ten pisany jest 21 sierpnia) Petera Weira z 1975 roku jest kryminałem. Jeszcze nigdy tak bardzo nie można się omylić. Wszystko toczy się tutaj sennym rytmem, wyciszonym i spokojnym, a całe zniknięcie jest tylko katalizatorem wydarzeń. Mnożą się pytania, a odpowiedzi brak. Od razu uprzedzę pytanie – znikniecie nie zostanie rozwiązane ani wytłumaczone. Bardziej interesuje Weira to, co dzieje się z tymi, co zostali (kojarzycie taki serial „Pozostawieni”, oparty na podobnym koncepcie?), jak próbują wyjaśnić niewytłumaczalne, odkryć Tajemnicę. Reżyser mierzy wysoko z ambicjami i chciał zrobić film w podobnym klimacie co „2001: Odyseja kosmiczna” czy „Solaris” Andrieja Tarkowskiego – zbudować klimat czegoś wymykającemu ludzkiemu rozumowaniu i logice.

wiszaca_skala2

Nie sposób się nie zachwycić stroną plastyczną z genialnymi zdjęciami Russela Boyda, mocno inspirującego się malarstwem impresjonizmu. I tu nie chodzi mi tylko o grę światłem, ale także zbliżeniami na obrazki przyrodnicze i widok samej góry – surowej, ale jednocześnie magnetyzującej i skupiającej uwagę. Podobnie aurę Tajemniczości tworzy niezwykła muzyka grana na fletni Pana. Wystarczy wspomnieć scenę budzenia dziewczyn, która dzięki tym dźwiękom nabiera nowego znaczenia. Zagrane jest to bardzo naturalnie i wiarygodnie, w sporej części przez debiutantki.

wiszaca_skala3

I teraz zaczyna się dla mnie problem – rozumiem i doceniam to, co robi Weir, jednak „Piknik…” zadziałał na mnie bardzo usypiająco i zmęczył mnie. Do momentu zniknięcia dziewczyn oraz poszukiwań przez policję, było interesująco. Potem jednak fabuła zaczyna się rozłazić, skupiając się na dygresjach, obserwacjach oraz próbach wyjaśnienia, co tak naprawdę stało się na Wiszącej Skale. Pamiętam scenę zniknięcia, ataku dziewczyn na odnalezionej dziewczynie przez koleżanki (atak to za mocne słowo, ale osaczenie przez koleżanki), taniec dziewczyn na górze – bardzo zmysłowe. Reszta niespecjalnie mnie interesowała i ciągle czekałem na przełom, wytłumaczenie i oświecenie. Dostałem coś zupełnie innego, po prostu i nie mogłem się przestawić.

wiszaca_skala4

Oceny wyjątkowo nie dam, bo jak ocenić coś, czego nie da się wyjaśnić ani opowiedzieć. Jedno jest pewne – „Piknik” będzie doświadczeniem, które zostanie bez względu na ocenę, która będzie zawsze nieadekwatna do stanu emocjonalnego.

?/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s