Eagles of Death Metal – Zipper Down

Zipper_Down

O tej grupie nigdy wcześniej nie usłyszałem, aż do 13 listopada 2015 roku, gdy podczas ich koncertu w Paryżu doszło do ataku terrorystycznego i śmierci kilkunastu osób. Ale to nie powinno dla mnie mieć wpływu na odbiór ostatniej, czwartej płyty duetu Jesse Hughes/Josh Homme.

Jest to rockowa (inspirowana garażowym brzmieniem) płyta zrobiona z jajem w sosie brudnej elektroniki, co już słychać w otwierającym całość „Complexity” oraz bardzo szybkiej petardzie „Got a Woman”. Czuć też echa macierzystej formacji Homme’a, czyli Queens of the Stone Age w dowcipnej „I Love You All the Time” czy bardziej pobrudzonej riffami „Oh Girl”, skręcającym w kompletnie nieznane rewiry (wyciszona gitara i perkusja oraz „oddalony” głos Hughesa. Dodatkowo jeszcze mamy zabawę głosem (a dokładnie falsetami w „Got the Power”), zmienność konwencji („Skin-Tight Boogie”, które zaczyna się niczym kwasowa wersja rock’n’rolla, by pójść w… rap), a nawet znalazło się miejsce na cover („Save a Prayer” od Duran Duran).

Choć nie jest to stricte metalowa grupa, to rocka jest tutaj w nadmiarze, a zabawa udziela się także słuchaczowi. Intrygująca, bardzo przebojowa i chwytliwa jak diabli. Brać i słuchać bez dyskusji.

7/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz