
Alternatywny rock ma kilka oblicz, ale jego najważniejszą cechą jest to, iż płynie pod prąd mainstreamowemu nurtowi. Jednak każdy gatunek ma swoje wielkie postaci, które przebiły się – paradoksalnie – do głównego nurtu muzyki. Jedną z takich znany kapel jest amerykańskie trio Dinosaur Jr. Grupa działa od połowy lat 80., zawiesiła działalność w 1997 roku, by w 2005 reaktywować się. J. Mascis (wokal, gitara), Lou Barlow (gitara basowa) i Murph (perkusja) po 4 latach przerwy serwują nowe wydawnictwo.
Otwierający całość „Goin’ Down” budził skojarzenia z Foo Fighters, gdzie też była przesterowana gitara, mocno waląca perkusja, a wokal Mascisa łudząco podobny jest do Dave’a Grohla. Podobieństwo (tylko że to wersja light i bardziej melodyjna) utrzymuje się po przesłuchaniu singlowego „Tiny” czy spokojno-ostrzejszego „Be a Part”. Gitara tnie przebojowo jak miło, sekcja rytmiczna też robi swoje, a wokal jest bardzo delikatny i przyjemny. I co z tego, skoro brakuje wyrazistych melodii jak w nijakim „Love Is…”? Jednak nie zabrakło na szczęście, odrobiny pazura (świetny riff w „Good to Know”) czy cięższego uderzenia („I Walk for Miles”), ale te fragmenty pojawiają się rzadko, by zainteresować się płyta na dłużej.
Ciekawiej się robi dopiero pod koniec, jak w przypadku petardy „Knocked Around” w połowie idącej w tak ostry nurt jak tylko się da czy pobrudzonego „Mirror”. To jednak dla mnie za mało, by mówić tutaj o dobrym albumie, co najwyżej niezłym.
6/10
Radosław Ostrowski
