Jane Birkin – Birkin-Gainsbourgh: Le symphonique

z21571028Q,Jane-Birkin--Birkin-Gainsbourg-Le-Symphonique---wy

Ta brytyjska aktorka i piosenkarka najbardziej kojarzona stała się dzięki związkowi z francuskim wokalistą Sergem Gainsbourghiem. Teraz jednak postanowiła kolejny raz zmierzyć się z jego piosenkami, ale w wersji symfonicznej. Całość nagrano w Warszawie przy wsparciu Polskiej Orkiestry Radiowej pod batutą Michała Klauza, a pretekstem do nagrania była 25. rocznica śmierci Gainsbourgha. Wsparta przez Philippe’a Lerichomme (dyrektor artystyczny, wieloletni współpracownik Serge’a) oraz dzięki aranżacjom i partiom fortepianowym Nobuyukiego Nakajimy powstało intrygujące wydawnictwo.

Zaczyna się od „Lost Song”, które zaczyna się bardzo skocznie, wręcz rześko, by po kilkunastu sekundach trafić w bardziej melancholijny klimat, poczynając od fortepianu po sekcję smyczkową oraz dętą. W podobnym nastroju utrzymany jest werblowy „Depression au-dessus du jardin” czy oparty na klarnecie oraz fortepianie „Baby Alone in Babylone”, by w finale eksplodować kotłami wspartymi przez dęciaki. Wszystkie te 21 utworów łączy jedno słowo, a w zasadzie dwa: piękno i elegancja, chociaż ma ono różne oblicza. Zarówno mroczne w postaci gwałtownych smyczki, krótki uderzenia fortepianu oraz kotłów w „Ces perits riens” (nie powstydziłby się tej aranżacji sam John Williams), jak i leciutkich niczym podmuchy wiatru fletów w „L’aquoiboniste” czy gwałtownego walca w „Valse de Melody”. Nawet perkusja ma swoje zadanie jak w militarnym „Requiem pour un con” (dęciaki też uderzają swoimi ciosami) oraz „Les dessous chics”, skrzypce potrafią zauroczyć swoją poruszającą solówką („Une chose entre autres”) czy fortepian oczaruje przyjemną solówką w swingującym „Exercice en forme de Z”.

Sama Birkin też śpiewa bardzo delikatnie, łagodnie, wpisując się w całość przedsięwzięcia. Mógłbym dalej wymieniać poszczególne utwory, gdzie każdy z instrumentów orkiestry zostaje w pełni wykorzystany, tylko czy to by zmieniło coś? Symfoniczne aranżacje przebojów Serge’a Gainsbourgha brzmią naprawdę przyjemnie i co najważniejsze w tej formule, bardzo różnorodnie. Birkin nadal czaruje swoim leciutkim głosem, orkiestra coraz bardziej maluje dźwiękami i wychodzi z tego śliczny album. Nie tylko dla miłośników muzyki francuskiej.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz