Mama i tata

Macie dzieci? Macie czasem taki moment, że już chcielibyście je zabić? Tak się dzieje gdzieś na przedmieściach, gdzie dochodzi do prawdziwej epidemii. Rodzice chcą wymordować swoje dzieci – nieważne, czy mają kilka dni, kilka- czy kilkanaście lat. Dlaczego? Bo zbyt wiele razy zawiodły, oszukiwały, okłamywały, oddaliły się? A może to atak biologiczny czy większy plan? Nie wiadomo, ale ogarnęło to cały świat, a dla reżysera cała ta rzeźnia staje się pretekstem.

mama_i_tata2

„Mama i tata” to ubrany na wesoło slasher, gdzie sama koncepcja polegający na wyłączeniu instynktu opiekuńczego, wnosi wiele świeżości do tego gatunku. Rodzice stojący przed szkołą niczym hordy zombie czy wracający do domu tylko w jednym celu to obraz tak szokujący, że fani politycznej poprawności już zaczną robić się zieloni. Krew się leje litrami, a niektóre pomysły (próba zabicia świeżo narodzonego dziecka przez matkę – a w tle „It Must Have Been Love” Roxette; obłędne wykorzystanie tego utworu) trafiają w punkt. Ta dziwna mieszanka czarnej komedii, krwawego slashera oraz gorzkiego dramatu początkowo może wydawać się co najmniej niezrozumiała. Przyczyny epidemii nie poznajemy, co akurat dla mnie jest sporym plusem. Drugim są relacje rodziców, które dla paru osób (mających własne rodziny) będą odbiciem w lustrze. Bo czy nie było takiej sytuacji, ze wkurzały was porozrzucane zabawki, dostanie piłką w łeb, kradzieże pieniędzy czy traktowanie przez swoje dzieci? Brian Taylor sprawi, że odnajdziecie się tutaj bez większych problemów.

mama_i_tata1

Wiele może przeszkadzać horrorowa konwencja, pełna rozedrganej kamery, agresywnej muzyki czy momentów straszenia opartych na szokowaniu, polanym bardzo czarnym humorem. Sama fabuła wydaje się pretekstem do kolejnych pomysłów związanych z mordowaniem czy dostaniem się do swojego potomstwa (wkrótce martwego). Ale kiedy wejdą dziadkowie, spirala jeszcze bardziej się rozkręca. A dla mnie największą wadą było zakończenie – nagle urwane, stawiające całą historię w stanie zawieszenia.

mama_i_tata3

Aktorstwo jest tu mocno przerysowane, podkręcone, ale takie właśnie miało być. I dlatego mamy tutaj samego Nicolasa Cage’a, dającego typowego Cage’a. Gra on bardzo ostro i wyraziście, ale to bardzo pasuje do tego świata. Na tym samym tonie nakręcona jest Selma Blair, będąca bardziej przyziemi, choć w momentach „ataku” jest jeszcze bardziej szalona niż Cage. W tym świecie jest to komplement.

Tak dobrego Cage’a nie widziałem od dawna, tak jak dobrego filmu z nim. Ten wywrotowy film o tej stronie rodzicielstwa, o której nie mówi się, daje wiele frajdy. Jednocześnie pokazuje pewną cenę za wybranie ścieżki rodzinnej, chociaż robi to nienachalnie.

7/10 

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s