Kto się śmieje ostatni?

Al Hale kiedyś był menadżerem gwiazd amerykańskiej estrady, jednak to było wieki temu. Obecnie ma kontakt tylko z wnuczką, a brak klientów zmieniło życie naszego bohatera w stan wegetatywny. Przenosi się w końcu do domu starców, gdzie poznaje jednego ze swoich klientów. Buddy Green miał szansę na wielką karierę, lecz 50 lat temu wycofał się. Al decyduje się na szalony pomysł, by Buddy wrócił na scenę po raz ostatni.

the_last_laugh2

Kolejne dzieło Netflixa, tym razem jedno ze świeższych i będące komedią. Komedią ze starością w roli głównej. Niby ten temat był już mielony przez kino setki razy, więc czy jest sens tworzenia czegoś innego w tej kwestii? Mamy tutaj tak naprawdę kumpelską komedię, chociaż dowcipy z dzisiejszej perspektywy są takie staroświeckie. Ale w żadnym wypadku wulgarne, czy prostackie, choć nie brakuje także tematyki erotycznej. W zasadzie to jest sympatyczne kino w starym stylu, gdzie mamy tutaj występy od klubu do klubu, gdzie dochodzi do drobnych przekomarzanek dwójki bohaterów. Jeszcze po drodze pojawia się pewna sympatyczna ex-nauczycielka plastyki, do której nasz Al zaczyna czuć miętę, co też ma wpływ na cała imprezę. Zaskoczeń tutaj nie ma, chyba że mówimy o wplecionych scenach musicalowych dziejących się pod wpływem grzybków. Można się tutaj parę razy uśmiać, choć całość jest przepełniona lekko nostalgicznym klimatem oraz wspomnieniami.

the_last_laugh1

Sama realizacja jest mocno niedzisiejsza, w tle gra sympatyczny jazz, ale tak naprawdę całość dobrze dobrany duet protagonistów. Chevy Chase wydaje się mieć swoje lata za sobą, lecz nadal ma odrobinę charyzmy i ciągle budzi sympatię. Zdecydowanie lepszy z tego duetu wypada Richard Dreyfuss w roli powoli wracającego do estrady Greena. To on sprawia wrażenie bardziej wyluzowanego, dowcipnego i wywołuje uśmiech niemal samą obecnością. Czuć chemie między bohaterami i to ona może być największym wabikiem, tak samo jak nadal atrakcyjna Andie MacDowell na drugim planie.

„Kto się śmieje ostatni?” to taki sympatyczny średniak, który nie będzie do końca stratą czasu, chociaż można było to zrobić lepiej. Chemia między aktorami jest na tyle silna, że może zaangażować.

5,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s