The Highwaymen

Bonnie Parker i Clyde Barrow – ta para kochanków-morderców stali się pierwszymi sławnymi bandytami czasów Wielkiego Kryzysu. Ale ta sława spowodowała, że ludzie coraz bardziej zaczęli fascynować się nimi, czcząc ich jak bogów. Doczekali się nawet pokazania swoich losów na dużym i małym ekranie,  ale Netflix postanowił pójść w zupełnie innym kierunku. Całą tą historię prezentuje z perspektywy tropiących ich gliniarzach (a dokładniej byłych Strażnikach Teksasu): Franka Hamera oraz Manny’ego Gaulta.

highwayman1

Reżyser John Lee Hancock zrealizował ten film w taki sposób, jakby to była produkcja skierowana dla telewizji. Bardzo kameralna, spokojnie, wręcz ospale poprowadzona historia, ale zrealizowana w bardzo stylowy sposób. Mamy tutaj bardzo szczegółowo odtworzone realia lat 30., zaś całość (poza kryminalnym wątkiem) jest mieszanką kina drogi i… westernu. Ale zapomnijcie o jakiś widowiskowych strzelaninach (te są pokazywane z oddali) – może poza finałem czy dynamicznych pościgach. W zamian dostajemy zbieranie dowodów i poszlak, piękne krajobrazy oraz zderzenie dwóch weteranów ze współczesnym światem, którego nie rozumieją. Świata nie tylko pełnego dość rozwiniętej technologii (radia w samochodach, podsłuchy, auta, mocniejsze bronie), ale świata coraz bardziej brutalnego, gdzie sławę otrzymują bandyci, stając się współczesnymi bohaterami mass-mediów oraz społeczeństwo. Czyżby ten świat zwariował? I ta konfrontacja ze współczesnym światem jest jednym z ciekawszych wątków tego filmu.

highwayman2

Hancock bardzo sprytnie za to bawi się tym śledztwem. Sami nasi antagoniści nie są pokazywani z przodu, w pełnej sylwetce, tylko albo gdzieś z tyłu, albo z bardzo daleka. Zupełnie jakby Bonnie i Clyde byli nie z tego świata, jakimś nadprzyrodzonym tworem, co bardzo dobrze działa. Ale mimo znajomości finału, reżyserowi udaje się utrzymać uwagę do samego końca i ma kilka naprawdę mocnych scen (rozmowa z ojcem Clyde’a czy wspomnienie ataku na zbiegów i początek przyjaźni Franka z Mannym), które dodają smaczku do całości, podnosząc odrobinę poziom.

highwayman4

No i jeszcze mamy naprawdę świetny dobrany duet w rolach głównych, czyli Kevina Costnera i Woody’ego Harrelsona. Czuć między nimi taką szorstką przyjaźń, scementowaną latami doświadczenia, mimo dość dłuższej przerwy oraz różnie potoczonych losów. Ich wspólne przekomarzania, utarczki oraz zaufanie to najmocniejsza aktorsko karta w dorobku. Na drugim planie przewija się głównie Kathy Bates (gubernator Ma Ferguson) oraz John Carroll Lynch (naczelnik Lee Simmons), który – jak zawsze – trzymają fason, mimo krótkiej obecności na ekranie.

highwayman3

Muszę przyznać z czystym sumieniem, ze „The Highwayman” to jeden z lepszych filmów Netflixa ostatnich miesięcy. Zaskakująco kameralna opowieść zrobiona za skromne pieniądze, ale za to z pewną ręką, mocną obsadą oraz stylową realizacją. Wielu może odstraszyć bardzo wolne, wręcz żółwie tempo, ale ta demitologizacja pary zabójczych kochanków robi dobre wrażenie.

7/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s