Zrywaczki

Co może być ciekawego w Nowej Zelandii? Pozornie nic, ale działają tam całkiem fajne dziewczyny – Mel i Jen. Panie już w niemłodym wieku prowadzą dość nietypowy biznes. Pomagają parom (a przynajmniej jednej ze stron)… zerwać. Bo się nie układa w związku, a nie mam odwagi powiedzieć tego wprost partnerowi/partnerce. Tym razem trafia się wyjątkowy przypadek. Rugbista o imieniu Jordan (nie Peele), który chce odejść od swojej dziewczyny. A że ona jest Samoanką i ma watahę twardych koleżanek, to sprawa nie jest łatwa. Do tego chłopak zakochuje się w Mel.

zrywaczki1

Nowozelandzka komedia kojarzona jest głównie z osobą Taiki Waititiego. Ten filmowiec przy „Zrywaczkach” pełni rolę producenta. Reżyserią zajęły się Jackie van Beek i Madeleine Sami, które także zagrały główne role. Specyficzne poczucie humoru oparte na absurdzie jest mocno obecne, co widać w scenach zrywania. Pomysłowość potrafi przejść najśmielsze oczekiwania, ale tak naprawdę to opowieść o przyjaźni. Ta relacja naszych przyjaciółek przechodzi zmianę: bardziej otwarta Mal oraz wycofana, ekscentryczna Jen. Ale konsekwencje ich działań zaczynają odbijać się czkawką (postać Anny, której mąż „zaginął”), co zmusza do zmiany postaw. Czuć cały czas chemię między bohaterkami, co jest dla mnie atutem. Mimo, że wiele sytuacji jest mocno podkręconych (striptiz na komisariacie czy finał w klubie), to wszystko wydaje się mocno trzymać ziemi. Nie brakuje też bardziej poważnych momentów jak rozmowa Jen z byłym mężem czy szczera rozmowa Mel z Anną. Tego się nie spodziewałem, a wasza sympatia zależy od waszej tolerancji na absurd oraz styl Waititiego.

zrywaczki2

Obie reżyserki na ekranie też wypadają bardzo dobrze, zwłaszcza bardzo sympatyczna Sami. Ciepła, energiczna skontrastowana z bardziej sztywną van Beek. Ale chemia jest bardzo namacalna, podnosząc całość na wyższy poziom. Z drugiego planu najbardziej wybija się od rozgadanego Jamesa Rollerstone’a (Jordan) oraz wyszczekana Ana Scotney (potężna Scep), budząca grozę samą postawą.

zrywaczki3

Netflix i Nowa Zelandia to dość nieoczywiste połączenie. „Zrywaczki” to zdecydowanie jedna z fajniejszych komedii, choć specyficzne poczucie humoru może nie trafić do wszystkich. Ale zabawić się przy tym można.

7/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s