Opiekun

Dla Bena Benjamina ostatnie lata nie były zbyt łaskawe. Po rodzinnej tragedii przestał pisać, rzuciła go żona (nie chce on podpisać papierów rozwodowych) i od dłuższego czasu nie może znaleźć pracy. Zapisuje się na kurs opiekuna, by podjąć się tego zadania. Jego pierwsze zlecenie może być dość trudne, bo „klientem” jest Trevor: chłopak cierpiący na dystrofię mięśniową (nie jest w stanie samodzielnie się poruszać). Chłopak jest dość trudny w obyciu i ma dość nietypowe hobby – zbiera informacje o bardzo oryginalnych miejscach. Mężczyzna postanawia wykorzystać to i proponuje wyruszenie do tych miejsc.

opiekun1

Netflix nie ma ręki do filmów – taka opinia się przyjęła przez lata. Jednak w morzu średniaków i słabizn można wyłuskać kilka ciekawych propozycji. Taki jest film Bena Burnetta, mocno budzący skojarzenia z „Nietykalnymi”. I nie chodzi tutaj o relację między opiekunem a nazwijmy go „klientem”, ale także o balansowanie między humorem a powagą. Brak doświadczenia Bena zderzony z dość niewyparzoną gębą oraz irytacją odczuwalną w Trevorze doprowadza do spięć, wręcz elektryzuje. Ale kiedy fabuła idzie w stronę kina drogi. Podróż dla obydwu panów będzie szansą na przewartościowanie pewnych rzeczy. Bo Trevor jest bardzo zamknięty, niepewny, mocno osadzony w swojej wieży zwanej tu pokojem. Trzyma się z góry określonego porządku, trzyma się na dystans i stworzył pancerz w postaci bezczelnego chłopaka. Ben też skrywa tajemnicy, ma minę zbytego psa, sprawia wrażenie człowieka bardziej wegetującego niż żyjącego. Potrafi jednak dostrzec pewne drobiazgi i chce wszczepić radość życia swojemu podopiecznemu. Ale po drodze pojawia się jeszcze trzecia osoba – zagubiona nastolatka Dorothy, szukająca drogi do Denver. I w tym momencie „Opiekun” zaczyna zahaczać w kierunku kina inicjacyjnego, zaś wątek romansowy brzmi szczerze, nie rezygnując z humoru (pierwsze słowo wypowiedziane przez chłopaka do Dot – mistrzostwo podrywu 😉).

opiekun2

Sama realizacja bardzo przypomina kino niezależne. Czyli nie mamy budżetu, ale i tak film wygląda ładnie. Rzadko obecne krajobrazy oraz nietypowe miejsca (farma z największym wyrzeźbionym bykiem czy największa dziura świata) dodają pewnej wyjątkowości do tego projektu. W tle gra bardzo delikatna muzyka, co pomaga wejść w nastrój.

opiekun3

Muszę przyznać, że także aktorsko jest bardzo dobrze. Kompletnie mnie zaskoczył Paul Rudd, bardziej poważny niż zwykle oraz z bardzo melancholijnym wyrazem twarzy. To najbardziej wyciszona kreacja tego aktora, choć nie pozbawiona komediowych momentów (próby nauczenia chłopaka… sikać na stojąco czy rady podczas podrywu). Aktor potrafi się wykazać i ma świetnego partnera w postaci Craiga Robertsa, choć jego postać na początku ciężko polubić. Bo Trevor jest złośliwy, wręcz bezczelny oraz pełen dość specyficznego poczucia humoru. Początkowe utarczki zamieniają się w głęboką, poważną więź. Gdyby ta relacja by zawiodła, film też byłby słaby. Drugą niespodzianką była naprawdę dobra Selena Gomez jako nie do końca mająca plan na życie Dot. Naturalna, troszkę rzucająca mięsem, ale mająca troszkę inną twarz. Jest też dość nadopiekuńcza matka w wykonaniu Jennifer Ehle.

Pozornie zwykły film obyczajowy, ale tak naprawdę to bardzo ciepłe, niepozbawione humoru kino drogi. Nawet Netflix miewa czasem przebłyski i potrafi stworzyć niegłupi film z bardzo nietypową rolą Rudda.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s