Okręt – wersja reżyserka

Rok 1942, wojna trwa w najlepsze. Niemcy wydają się być niepokonani na wszystkich frontach. Ale skupiamy się nie na piechurach czy czołgistach, lecz tych najbardziej przerażających jednostkach – okrętach podwodnych. Niemieckie U-Booty siały śmierć i były postrachem Atlantyku, niszcząc amerykańskie konwoje do Wielkiej Brytanii. Tutaj zaczyna się historia Starego oraz załogi U-96, który wyrusza z francuskiego La Rochelle na kolejną misję. Tym razem będzie im towarzyszył porucznik Werner – korespondent wojenny, mający zdać relację.

das boot2

Na hasło niemiecki film jest 90% szansy, że zostanie wymieniony „Okręt” – znany też w oryginale jako „Das Boot”. Nakręcony przez mało znanego reżysera Wolfganga Petersena był nie tylko jedną z najdroższych produkcji w swoim kraju (budżet wynosił ponad 30 milionów marek, czyli 18,5 miliona dolarów), ale okazał się wielkim sukcesem kasowym – zarobił ponad 80 milionów – oraz artystycznym (m.in. 6 nominacji do Oscara, w tym za reżyserię oraz scenariusz adaptowany). Spodziewalibyśmy się standardowego filmu wojennego, pełnego dynamicznej akcji, widowiskowych batalii, niemal patetycznych mów oraz rozpoznawalnych aktorów w rolach głównych. Problem w tym, że to nie jest amerykańska produkcja, tylko niemieckie rozliczenie z przeszłością. Zderzenie wielkich snów o potędze serwowanych przez propagandę z bardzo brutalną, bezwzględną rzeczywistością. Może okręty podwodne potrafią się ukryć pod wodą i skorzystać z cichych silników, ale wróg jest liczniejszy oraz ma przewagę technologiczną (radary, bomby głębinowe, nadlatujące samoloty). Młoda załoga prowadzona przez doświadczonego Starego oraz chifa będzie musiała przejść bardzo brutalny chrzest bojowy. Buta oraz duma zostaje zastąpiona przez strach.

das boot4

Fabuły jako takiej tu nie ma, a reżyser stawia tutaj na klimat. „Das Boot” wydaje się bardzo realistycznym pokazaniem życia na statku, który może w każdej chwili zmienić się w trumnę. Długie miesiące powodują nie tylko zarost brody, ale ciągłe poczucie zagrożenia, wręcz klaustrofobii. Kiedy przechodzi z załogą przez bardzo ciasne korytarze, to poczucie ciasnoty staje się wręcz namacalne. Aż chciałoby się stamtąd uciec, bo poczucie oczekiwania budowane jest w sposób znakomity. Petersen perfekcyjnie wręcz wykorzystuje tytaniczną pracę kamery Josta Vacanta oraz udźwiękowienie i montaż, podkręcającą napięcie. Dzięki czemu takie sceny jak ucieczka przed niszczycielem czy niemal zatopienie okrętu na samo dno. Nie brakuje tutaj brudu, potu, smrodu oraz postawienie na psychologiczny portret załogi niż na akcję. I to akurat jest duży plus.

das boot3

Drugą istotną zaletą jest pozbawienie całości nachalnego patosu. W wersji reżyserskiej jest więcej scen pokazujących to, co robią marynarze poza służbą. Kiedy nie ma alarmu, nie trzeba naprawiać dziur czy czekać na ominięcie wrogich niszczycieli. Dowcipkują, czekają na koniec służby, na rodzinę, dziewczynę, żonę oraz najbliższych. Tak jak zwykli marynarze każdej armii świata. Wyobrażając sobie niemieckich żołnierzy, zawsze mamy obraz brutalnych, bezwzględnych ludzi, żądnych krwi oraz ślepo posłusznych machin wojennych. Czy to jest wybielenie wizerunku Wehrmachtu albo stosowanie politycznej poprawności? Absolutnie nie.

das boot1

Reżyserowi udało się też dobrać absolutnie rewelacyjnych aktorów, którzy nawet z drobnych ról są w stanie wycisnąć wszystko. Bo nie można zapomnieć zarówno radiowca Heiricha (Heinz Hoenig), mechanika Johanna z niemal obłędem w oczach (Erwin Leder) czy nawigatora Kriechbaum (Bernd Tauber). Ale tak naprawdę liczą się tylko trzy postacie: Stary (dowódca), porucznik Werner oraz chif Grade. Pierwszego gra niezapomniany Jurgen Prochnow, dla którego ten film okazał się furtką do kariery w Hollywood i jest to bardzo zaskakująca kreacja. Cyniczny, doświadczony wojak, stający się autorytetem dla załogi, wymagający od nich wiele. Samym spojrzeniem jest w stanie wyrazić więcej niż słowami: od determinacji do zmęczenia, a nawet bezsilności. Magnetyzująca kreacja. W korespondenta wciela się Herbert Groenemayer, będący naszymi oczami na cała załogę. Jego zmiana z idealisty w wojaka jest pokazana bez cienia fałszu, zaś sam aktor wykorzystał sławę do… kariery muzycznej. No i ten trzeci, czyli Klaus Wennemann – też doświadczony, który mimo tęsknoty za rodziną w sytuacjach kryzysowych daje z siebie wszystko.

„Das Boot” uznawany jest za najbardziej realistyczne spojrzenie na życie w okręcie podwodnym. Wielu może się od tego realizmu odbić, zaś wersja reżyserska nie pozbawiona jest dłużyzn. Niemniej jest to bardzo unikatowe kino wojenne, skupione na klaustrofobicznym klimacie niż na akcji.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s