I odpuść nam nasze długi

Guido to facet, któremu się nie powodzi. Nie ma żony, dzieci, pracy też nie ma, a zostały mu tylko długi. Właśnie został zwolniony z pracy i jest dosłownie postawiony pod ścianą. W końcu decyduje się spłacić dług pracując jako… egzekutor długów. Trafia pod opiekę weterana w swoim fachu, Franco. A ten pokazuje wszelkie sztuczki w pracy.

odpusc nam nasze dlugi1

Włoski film Netflixa, który chce dotykać poważnego problemu. Reżyser pokazuje bohatera decydującego się na dość ekstremalny sposób rozwiązania swojego długu. Tylko, że funkcjonowanie włoskich komorników (bo nie wiem jak inaczej to nazwać) wydaje się co najmniej kontrowersyjne. Ciągłe nachodzenie dłużników – nawet w miejscach publicznych – by wywołać poczucie upokorzenia, wymuszanie dania skromnej sumy w zamian za anulację (albo jakiegoś cennego przedmiotu) czy ostatecznie, użycie pałki i bicie. I to dotyczy wszystkich bez względu na przynależność do grupy społecznej, dysponowanego majątku czy zamieszkania. Tylko, czy takie działanie niezgodne z sumieniem (choć zgodne z literą prawa) może być aprobowane. Z drugiej strony daje ono pewne poczucie władzy (scena z kelnerką), gdzie możesz zrobić więcej.

odpusc nam nasze dlugi2

Reżyser wydaje się pokazywać dość realistyczne spojrzenie na sposób funkcjonowania egzekutorów. Tylko, że samo tło sprawia wrażenie ledwo zarysowanego. Niby wydaje się bardzo zróżnicowany, gdzie osoby zadłużone nie są tylko osobami z biedoty czy nizin społecznych. Ale to wszystko jest ledwo liźnięty, zaś postawy naszych bohaterów są tak zerojedynkowe, że to zwyczajnie nudzi. Wszystko to sprawia wrażenie kuszenia przez diabła, by „sprzedać” swoją duszę dla swojej firmy. Do tego bardzo pretensjonalnym zabiegiem jest wykorzystanie w tle muzyki wręcz sakralnej (chóry, delikatne smyczki). Totalny banał, z absolutnie przewidywalnym finałem, nie zamykającym całej opowieści.

odpusz nam nasze dlugi3

Aktorzy robią co mogą, by swoim postaciom nadać troszkę więcej odcieni szarości. Bez prostego podziału na dobrych i złych. Trzeba przyznać, ze Marco Giallini (Franco) oraz Claudio Santamaria (Guido) nawet dają sobie radę. Szkoda tylko, że scenariusz nie pozwala im na coś więcej, a reżyser kompletnie nie radzi sobie z tą historią.

Tym razem ważny temat zostaje kompletnie zaprzepaszczony, idąc ku antykapitalistycznemu przesłaniu, ale nie oferując niczego w zamian. Banalna opowiastka o niesprawiedliwości świata i bezwzględności wobec ludzi nieporadnych.

5,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s