Kosmos

Ugryzienie na ekran powieści Witolda Gombrowicza jest zadaniem karkołomnym. Do tej pory mierzyli się z nim Jerzy Skolimowski („Ferdydurke”) oraz Jan Jakub Kolski („Pornografia”), ale spotkały się one z bardzo chłodnym odbiorem. I kiedy wydawało się, że filmowcy polegli z tą trudną materią, jeden szaleniec wziął sprawy w swoje ręce. Ale że miał długą przerwę, to i obawy były spore. Tym gościem był Andrzej Żuławski, a na warsztat wziął „Kosmos”. Co z tego lotu wyszło?

Akcja została przeniesiona z Zakopanego do Francji i została umieszczona we współczesnych realiach. Bohaterem jest Witold – młody student prawa, który marzy o napisaniu powieści. Razem z poznanym kolegą Fuchsem wynajmują pokój w domu dość ekscentrycznej rodziny. Wśród domowników jest starsze małżeństwo, ich córka Lena związana z Ludwikiem oraz mająca lekko zdeformowane usta służąca Katasia. Podczas poszukiwania lokum uwagę chłopaka przykuwa pewien szczegół: powieszony wróbel na sznurku w lesie. Przypadkowe zdarzenie czy może jednak coś więcej? Witold razem z Fuchsem próbuje wyjaśnić sprawę, zaś kierunki śledztwa są dość zaskakujące.

kosmos1

Reżyser uwspółcześnia fabułę, jednak same pytania stawiane przez autora pozostają. A chodzi o obserwację rzeczywistości. Co jest w stanie wychwycić nasz umysł, jaki to ma sens i czy w ogóle on istnieje? Bo my, ludzie, mamy skłonność do szukania sensu w tym bezsensownym świecie. Ale czy tak naprawdę chodzi tu o „śledztwo”? Bo „Kosmos” nie jest stricte kryminałem, gdyż za dużo tu groteski, przerysowanych postaci (Leon i jego żona, tajemniczy Fuchs marzący o pracy w środowisku mody). Same „poszlaki” też wydają się dziwne: zalany sufit w kształcie strzałki, przeniesiona siekiera, znikający trup wróbla. O co tu w ogóle chodzi? Bo jest jeszcze fascynacja Witolda Leną, czuje coś do niej. Fascynację, pożądanie, pragnienie – ciężko to określić, gdyż nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi.

kosmos3

Jednocześnie Żuławski – nie mając nic do stracenia – bawi się tym wszystkim. Dialogi to wariacka mieszanka fascynacji kinem, filozofią, ale i zabawą słowami, zdrobnieniami (tak bardzo „gombrowiczowskie”). Reżyser dorzuca też swoją niemal wykrzywioną, choć wysmakowaną pracę kamery oraz nadekspresyjne aktorstwo czy krótkie przebitki montażowe. To wszystko jeszcze bardziej kluczy, mąci, ale i intryguje. Też szukałem, próbowałem zebrać wszystko do kupy, lecz samo dochodzenie rozczarowuje. Nie o to jednak tu chodzi, lecz o fascynację, tajemnicę i kilka niezapomnianych scen. Pani Wojtys rąbiąca siekierą po nocy, zbliżenia ust Leny i Katasii czy śpiewana w lesie aria przez Leona. Nie mówiąc już o fragmentach pisania powieści przez Witolda z nerwowym wzrokiem jakby w amoku.

kosmos2

I to jest naprawdę bardzo dobrze zagrane przez aktorów francuskich, których nie znam za dobrze. Nawet ta nadekspresja staje się prawdziwą siłą, co widać w kreacjach Sabine Azemy oraz Jean-Francois Balmera (państwo Wojtis). Równie intrygujący jest Jonathan Genet jako Witold, który mógłby być bratem… Adama Drivera, tylko bardziej nabuzowany oraz pociągająca Victoria Guerra robiąca niby za femme fatale.

Czy Żuławski przeczuwał, że „Kosmos” może być jego ostatnim filmem? Mogę się tylko domyślać, ale ta interpretacja Gombrowicza wydaje się zaskakująco stonowana na tle innych dokonań reżysera. Nie oznacza to, że nie jest szalony i pokręcony, jednocześnie potrafi przyciągnąć do siebie jak magnez. Cóż za paradoks.

7/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s