Ekspres von Ryana

Włochy, rok 1943. Kraj powoli zaczyna wycofywać się z wojny, ale to jest kwestia dni. Tam zostaje zestrzelony samolot pułkownika Ryana. Ten trafia do włoskiego obozu jenieckiego kierowanego przez niezbyt kompetentnego majora Battaglię. Po stronie jeńców liderem jest brytyjski major Fincham, ale pułkownik zaprowadza swoje porządki. Pare dni później kończy się wojna, jeńcy przejmują obóz, jednak zostają zauważeni przez niemiecki samolot. Grupa kilkuset jeńców podejmuje ucieczkę, jednak wpadają i trafiają do pociągu.

Nakręcony w połowie lat 60. film Marka Robsona nie jest poważnym, egzystencjalnym dramatem wojennym. To film niemal przygodowy, napędzany przez dynamiczną akcję oraz napięcie, przypominając “Wielką ucieczkę”. Reżyser pewnie prowadzi całą opowieść, gdzie dzielni Alianci walczą ze złymi nazistami. Tych drugich można zabić albo wykiwać w pole za pomocą podstępu (przebranie księdza za nazistowskiego oficera), co dodaje pewnego suspensu. Włoscy bohaterowie są albo śmieszni (major Battaglia), albo starają się wspierać naszych bohaterów (pełniący role tłumacza kapitan Oriani). Podział jest prosty, stawką jest życie jeńców oraz szansa na ucieczkę. O dziwo samej akcji nie ma tutaj za dużo, bo chodzi o to, by nie zostać zdemaskowanym. Nie brakuje gładkich scen przemocy jak choćby w momencie przejęcia kontroli nad pociągiem, jednak prawdziwy popis pirotechniczno-strzeleckich to ostatnie pół godziny. Jest próba cichaczem wjechania do miasta, wybuchy oraz finałowa konfrontacja na torach kolejowych. Niby jest happy end, ale nie obywa się bez ofiar, więc wojna nie jest do końca taką przygodą. Nawet jeśli realizm jest mocno uproszczony, a postacie stereotypowe.

Nadrabia to wszystko bardzo solidne aktorstwo oparte na zderzeniu dwóch osobowości. Pierwszą jest pułkownik Ryan, tutaj grany przez Franka Sinatrę. Wydaje się kimś w rodzaju człowieka dopasowującego się do okoliczności, bardzo opanowany oraz wyluzowany. Bardziej działa sprytem niż otwartą walką, ale jest efektywny. Drugą osobowością jest krewki, brytyjski major Fincham w interpretacji Trevora Howarda. Woli walczyć, motywuje go nieufność, podejrzliwość oraz nieustępliwy upór. Z czasem te dwie postacie zaczną nabierać do siebie szacunku i uzupełniać się jako zgrabny duet. Na drugim planie najbardziej wybija się Sergio Fantoni, czyli kapitan Orlani, będący nowym sojusznikiem jeńców.

“Ekspres von Ryana” pochodzi z czasów, kiedy na II wojnę światową patrzyło się jak na walkę dobra ze złem. Więc wiele filmów z tego okresu ma charakter stricte rozrywkowy, a jednocześnie nadal trzyma w napięciu. Dziwne, prawda?

7,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s