Poziom mistrza

Czy można zrobić porządny, prosty film akcji klasy B, by trzymał poziom produkcji z wyższym budżetem? Oczywiście, że tak. tylko trzeba mieć na to pomysł, nie traktować filmu śmiertelnie poważnie, dodać parę znanych twarzy i czerpać frajdę z kręcenia. Czyli wszystko to, czego nie było w „W nieskończoności”.

Co nie wyszło Antoine’owi Fuqua, udało się za to Joe Carnahanowi. W swoim „Poziomie mistrza” bohaterem uczynił byłego wojskowego, kapitana Roya Pulvera. Mężczyzna wpadł w pętlę czasową, co może brzmieć świetnie, ale nie jest. Bo po przebudzeniu nasz bohater jest atakowany i choćby nie wiadomo czego próbował, zawsze kończy się to śmiercią. Ale kto i dlaczego? Czemu się budzi tego samego dnia? Roy nic nie pamięta, jednak powoli zaczyna układać kolejne elementy układanki. Zwłaszcza, że jest to spowodowane wydarzeniami z dnia poprzedniego i jego byłą żoną.

boss level1

Taki „Dzień świstaka” polany sosem kina akcji? A czemu kurde nie. Reżyser jest świadomy z czym się mierzy i momenty repetycji przyspiesza montażem, by uniknąć nudy. Jeszcze jest polane humorem, głównie dzięki ironicznym komentarzom bohatera o aparycji Franka Grillo. Aktor dźwiga swoją postać kilogramami charyzmy oraz wyczyniając szalone piruety kaskadersko-pirotechniczne. Strzały świszczą na prawo i lewo, wybuchy są na porządku dziennym, nawet broń biała ma swoje pięć minut. Wszystko w bardzo pomysłowy i kreatywny sposób, pokazując pewną rękę Carnahana. Nieważne, czy mówimy o pojedynku na broń białą z Guan-Yin, włamaniu do siedziby złola za pomocą auta czy ucieczce z domu. Szaleństwo jest tutaj normą. Tak samo jak samoświadome poczucie humoru z masą odniesień do popkultury.

boss level2

Jednak najbardziej złapały mnie momenty, kiedy Roy przypadkiem spotyka syna i zaczyna z nim spędzać więcej czasu. Tutaj bardziej czuć stawkę dla naszego wojaka, pokazując jego ludzką stronę oraz szansę na poprawę relacji. Ale też daje możliwość dokonania wolty oraz doprowadzenia do poruszającego finału.

Grillo tutaj absolutnie błyszczy i jest najmocniejszym punktem aktorsko. Równie świetnie sprawdza się Mel Gibson jako czarny charakter o żądzy władzy. Ten błysk w oku pomaga w zbudowaniu postaci demonicznej, choć strasznie rozgadanej. Twarzy znanych jest wiele, choć wiele z nich ma tylko kilka minut jak Ken Jeong (szef knajpy) czy Michelle Yeoh (mistrzyni miecza Dai Feng). Ale i tak frajdy jest bardzo dużo.

boss level3

Prosta, bezpretensjonalna rozrywka na wysokim poziomie – tak opisać szalone dzieło Carnahana. I jest to zaskakujący przykład jak z ogranych, znajomych koncepcji spłodzić świeże, dostarczające kino. Bez ambicji i udawania, że chodzi o coś więcej niż tylko dobra zabawa.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s