Czas wojny

Pierwsza wojna światowa zbliża się wielkimi krokami. A w Devon życie toczy się dość spokojnie. Na małej farmie Narracotów, stary Ted wykupuje (za dość spora sumę) konia, który ma pomóc w gospodarstwie, choć nie wygląda na takiego. Jednak dzięki nauce i determinacji syna Teda, Alberta udaje się na ugorze zasadzić buraki. Jednak burza niszczy zbiory, co zmusza starszego Narracota do sprzedania konia armii. Tak zaczyna się odyseja zwierzaka zwanego Joey.

czas_wojny1

Steven Spielberg kręcąc „Przygody Tintina” zrobił wszystkim wielka niespodziankę. „Czas wojny” to jednak powrót reżysera do sprawdzonych elementów, gdzie miesza pełnokrwisty dramat z elementami kina obyczajowego i wojennego. Przychodzi do głowy określenie „epicki fresk”, gdyż rozmach jest ogromny, sceneria bardzo plastyczna (nawet pole bitwy i okopy wyglądają pięknie). Końska odyseja potrafi poruszyć, choć jest trochę mocno sentymentalna. Po drodze koń będzie trafiał z różnych stron konfliktu (od Anglików do Niemców i francuskich cywili), by mógł powrócić do swojego pana. Nie brakuje tu odrobiny humoru (próby zaorania ziemi), wiary w człowieczeństwo mimo okoliczności (Niemiec z Anglikiem na ziemi niczyjej wyciągają wspólnie konia z drutu) oraz pokazywania wojny przedstawiającej ludzi pokazujących się z najlepszej strony mimo nie najlepszych okoliczności. Należy też docenić fakt, że sceny batalistyczne zostały zrobione w klasycznym stylu, bez efektów komputerowych, a zwierzęta grają tak naturalnie dzięki pomocy swojego talentu oraz treserów.

czas_wojny2

Głównymi aktorami są tutaj naprawdę zwierzęta, ze szczególnym uwzględnieniem Joeya (elegancki i bardzo pięknie się porusza) oraz epizod gąsiora. Reszta to tak naprawdę element dekoracji nie pozbawiony bardzo znanych twarzy jak Emily Watson, Peter Mullan, David Thewlis, Tom Hiddleston czy Benedict Cumberbatch. Wszyscy poradzili sobie naprawdę przyzwoicie, tworząc bardzo wyraziste postacie mając do dyspozycji kilka lub nawet kilkanaście minut. To naprawdę wyczyn potwierdzający ich umiejętności.

czas_wojny3

Może to nie jest najlepszy film Spielberga i na pewno nie jest to najlepszy film wojenny, ale Spielberg poniżej pewnego poziomu po prostu nie schodzi. Taki jest ten amerykański reżyser.

7/10

Radosław Ostrowski

Droga do zapomnienia

Poznajcie Erica Lomaxa – faceta, który kocha kolej i jest jej wielkim pasjonatą. Wreszcie w jego życiu pojawia się kobieta poznana w pociągu, z którą bierze ślub. Wydawałoby się, że będą żyli długo i szczęśliwie. Błąd, gdyż mężczyzna zaczyna się coraz bardziej zamykać, dostaje ataków lekowych, traci kontakt z rzeczywistością. Żona próbuje się dowiedzieć o klubie weterana, który zrzesza byłych żołnierzy brytyjskich z czasów Ii wojny. Kobieta dowiaduje się, że jej mąż był jeńcem w japońskim obozie podczas wojny, gdzie przeżył piekło. Czy jest szansa wyrwania się przeszłości? Pewnym cieniem wydaje się wieść, że były oprawca przeżył.

Gdy ktoś nadal próbuje opowiedzieć coś o II wojnie światowej, wydaje mi się to zadaniem bardzo karkołomnym, wręcz próbą szybkiego zarobienia pieniędzy, nawet jeśli historia wydarzyła się naprawdę. Film Jonathana Teplitzky’ego przedstawia taką prawdziwą historię człowieka naznaczonego wojną. Dobrym pomysłem jest przeplatanka rzeczywistości ze scenami z czasów wojny, gdzie śledzimy losy Lomaxa – zbudowanie radia, schwytanie, tortury, bicie, próba złamania go. Te fragmenty są naprawdę mocne, mimo że takich ujęć widzieliśmy w ostatnim czasie mnóstwo. I zawsze pojawia się pytanie: jak można żyć dalej po czymś takim? Będąc zniszczonym psychicznie? Jak się okazuje, to działa w dwie strony. Zemsta tutaj ma wymiar symboliczny, choć nie jesteśmy tego pewni na początku. W momencie „kontaktu” po latach, byłem przekonany, że skończy się to dość gwałtownie i brutalnie (po cichu na to nawet liczyłem).

Problem z tym tytułem jest jeden: przewidywalny i trochę mało angażujący emocjonalnie, choć zarówno warstwa techniczna jest naprawdę solidna, a aktorzy dają z siebie naprawdę wiele (zwłaszcza Colin Firth oraz jego młodsze wcielenie, Jeremy Irving, a także niezawodzący Stellan Skarsgard). Mimo to wyszedł z tego całkiem przyzwoity tytuł, który może nie powala jako całość, ale parę scen zostaje w pamięci.

zapomnienie5

6,5/10

Radosław Ostrowski

Wielkie nadzieje

Karol Dickens jest bardzo lubianym i poczytnym pisarzem w Wielkiej Brytanii. Kochają go także filmowcy i w zeszłym roku kolejnej adaptacji powieści „Wielkie nadzieje” dokonał Mike Newell. Jej bohaterem jest niejaki Pip – młody chłopak, który się uczy u szwagra, kowala Joe’ego. Pewnego dnia pomaga zbiegowi, dając mu posiłek. Po wielu latach chłopak nagle otrzymuje spadek i trafia do Londynu, gdzie ma się uczyć bycia dżentelmenem. Liczy na to, że awans pomoże mu zdobyć serce dawne towarzyszki z lat szczenięcych – Estelle.

hope1

Nie ma tu żadnych udziwnień i jest to zrobiona klasycznie, wręcz po bożemu wykonana robota. Sama historia pozornie nie zaskakuje (tu mam na myśli wątek miłosny), ale jest tu kilka mrocznych tajemnic, które kładą cień na naszych bohaterów  – oszustwo, morderstwo, zdrada. I to właśnie tło jest znacznie ciekawsze od naszych głównych bohaterów, żyjących w czasach niemalże bajkowych, gdzie dobre uczynki są nagradzane (czasem po kilku latach), a marzenia zawsze są do zrealizowania. Ale jednocześnie jest to mocno realistyczna historia, bez przesadnego słodzenia, pełne brudu, mroku i wielu tajemnic. Newell trzyma rękę na pulsie, wiernie odtwarza realia epoki (kostiumy i scenografia robią wrażenie, zaś zdjęcia to więcej niż rzemieślnicza robota). Problem polega jednak na tym, że jest to przewidywalne i przede wszystkim mało angażujące, a brak emocji jest niewybaczalny.

Od trony aktorskiej też jest różnie – główne role zagrane są całkiem nieźle przez Jeremy’ego Irvine’a (naiwny, ale poczciwy Pip) i Holliday Granger (chłodna Estella), jednak to tak naprawdę drugi plan jest znacznie ciekawszy i interesujący. Tutaj błyszczy świetny Ralph Fiennes (złoczyńca Magwitch, który padł ofiarą intrygi) i ekscentryczna (jak zawsze) Helena Bohnam Carter (zgorzkniała pani Havisham). Odrobinę humoru dodaje Jason Flemynig (kowal Joe), a równie kluczowym bohaterem jest prawnik Jaggers (Robbie Coltrane w wybornej formie), który zna wiele zagadek.

hope2

Newell nie poniósł tutaj porażki, ale spektakularnym sukcesem też ten film nie jest. „Wielkie nadzieje” są solidnym rzemiosłem, tylko i wyłącznie.

6/10

Radosław Ostrowski