Jamal – Miłość

Milosc_Jamal

Ta ekipa jest jedną z bardziej zaskakujących i nietypowych kapel. Najpierw nagrali świetnie zrobioną płytę reggae, potem poszli w mocno elektroniczne brzmienia, a teraz skład Jamal nagrywa trzeci album, który wychodzi po 5 latach przerwy. Co tym razem zrobili?

Poszli w rocka. Przynajmniej na początku (dynamiczna „Bomba” czy „Królowa”), bo dalej jest jeszcze ciekawiej. Za produkcję odpowiada basista Andrzej Markowski. Gitary są mocno wyeksponowane i pojawiają się różne gitary. I kiedy wydawało się, że będzie bardziej rockowo, nastąpiła wolta w stronę elektroniki (popowy „DEFTO”, „Peron” z gitarą akustyczną czy lekko dubstepowy „Pocałuj mnie w miłość” z fajnym basem), zmieszanie jednego z drugim („6.0.6.”) oraz parę zaskakujących dźwięków i stylistyk (cymbałki w „Upadłem w Poznaniu”, jazzujący bas i perkusja w „Szołbiznesie” czy reggae w „Powiedz mi”). W dodatku część tekstów jest rapowana. Ta różnorodność o dziwo nie gryzie się ze sobą. Mnie to powaliło, a słucha się tego z ogromną frajdą.

Miodu na wokalu radzi sobie bez zarzutu, choć najlepiej sobie radzi, gdy nawija. Ten wokal to znak rozpoznawczy zespołu i nie zawodzi. Za to teksty są całkiem dobre, gdzie nie brakuje refleksji na temat szołbiznesu, hedonizmu czy toksycznej miłości. Słucha się tego dobrze i nie wywołuje zgrzytów.

To najbardziej różnorodna płyta składu Jamal, która wypada dużo lepiej niż „Urban Discoteque”. Intryguje, jest różnorodna i przy tym spójna. Chwytliwe jak cholera.

8/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz