Jackie

Jacqueline Kennedy to jedna z najsłynniejszych Pierwszych Dam w historii USA. I to właśnie do jej rezydencji, tydzień po zamachu, puka dziennikarz. Nie za wcześnie na taki wywiad? A jednocześnie podczas tego wywiadu, cofamy się na chwile przed zamachem oraz tym, co się działo po.

jackie1

Pablo Larrain postanowił odtworzyć te zdarzenia, robiąc to z niemal nieprawdopodobnym pietyzmem. Niby poznajemy wszystko z perspektywy Jackie, jej żałobę, ale jednocześnie nie mogłem oprzeć się wrażeniu pewnej sztuczności. I nie chodzi nawet o wykorzystanie programu telewizyjnego, gdzie Jackie prowadzi po Białym Domu. To wszystko było niemal takie podniosłe, poważne, wręcz duszące (także muzyka sprawiała wrażenie „mówiącej” emocje, jakie powinienem czuć), że wręcz można się tym udusić. To wszystko śmierdzi fałszem. Sama Jackie (intrygująca Natalie Portman, ale jeszcze do niej wrócę) w wywiadzie sprawia wrażenie nie tyle oschłej, co świadomej swojej roli, siły mediów. A w retrospekcjach jest znacznie bardziej skomplikowaną postacią: zagubioną, samotną, próbującą odnaleźć się w nowej sytuacji. Kamera niemal cały czas jest przy niej, jakby bojąc się przeoczenia jej spojrzenia, gestu.

jackie2

Trudno też odmówić tego, co zrobili scenografowie i kostiumolodzy, którzy z dbałością o szczegóły odtworzyli każde pomieszczenie Białego Domu. Ale jedno pytanie ciągle krążyło mi po głowie: po co to wszystko? Czyżby twórcom udało się odkryć jakieś nowe materiały? Nie, to wszystko służyło podtrzymywaniu mitu najpiękniejszej pary w Białym Domu. On – przystojny, czarujący, pełen charyzmy, ona – piękna, zawsze u boku męża. A czy wiedzieliście, że JFK (ten wątek ledwo liźnięto) bzykał każdą pannę jaka się nawinęła, a ona o tym wiedziała. Jest tu parę mocnych momentów (rozmowa z doradcą nowego prezydenta czy zbitki montażowe mieszające pogrzeb z teraźniejszością), ale całość przypomina wizytę w muzeum figur woskowych: wszystkie te drobiazgi wyglądają świetnie, ale w środku wszystko jest puste.

jackie3

I takie same odczucia mam wobec roli Natalie Portman. Aktorka zrobiła wszystko, by mówić, wyglądać i chodzić jak Jackie Kennedy, ale jej po prostu nie wierzyłem jako postaci. Sama mówi: „Te wszystkie splendory nie były dla Jacka, tylko dla mnie”. Ten cytat wydaje się odpowiednim podsumowaniem tej kreacji, skrojonej do zgarnięcia najważniejszych nagród przemysłu filmowego, a ta postać zasługiwała zwyczajnie na coś więcej. Jedynie podczas rozmów z księdzem (ostatnia rola Johna Hurta) wydaje się brzmieć prawdziwie, pełna bólu i gniewu.

jackie4

Ale to za mało, by uznać ten film za udany. To w pewnym momencie jest kłamliwe, sztuczne i tak nabzdyczone kino, które mogłoby się spodobać tylko osobie bezkrytycznie zapatrzonej w familię Kennedych. Ładnie to wygląda, ale poza tym, nie ma nic do zaoferowania.

5/10

Radosław Ostrowski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s