Walet pikowy

Wacław Kawanias jest latarnikiem, który nie opuścił swojej samotni od ponad 20 lat. W tym czasie studiował kryminologię, w czym pomogły znajdujące się książki. I wtedy latarnika odwiedza inspektor Marac, który bez rezultatów ściga najniebezpieczniejszego przestępcę – Testona. Człowiek ten okrada banki na całym świecie, a jedyną poszlaką jest jego niemowlęce zdjęcie. Kawanias decyduje się wyjść na zewnątrz i ruszyć tropem przestępcy.

walet_pikowy1

Tadeusz Chmielewski kontynuuje tutaj swoją filozofię na komedię znaną z „Ewa chce spać”. Czyli pozostaje twórcą życzliwym bohaterom, proponuje humor bardzo subtelny i delikatny, tym razem dodając dość pretekstową intrygę kryminalną. Dla mnie jednak największym problemem jest pewien rozrzut i niezdecydowanie. Dlaczego intryga jest pretekstowa? Bo Testona szukają wszyscy: policjanci, zakochani, rzezimieszki, tylko nie Kawanias. On tak naprawdę (co poznajemy w uroczych retrospekcjach) szuka pewne kobiety, która była dla niego bardzo ważna, ale odeszła dla innego. (Skąd my to znamy?) i dlatego ta cała opowieść ma bardzo nierówne tempo. Poszukiwania policji nie są pozbawione dowcipu (poszukiwanie przedmiotu Testona, podglądanie każdego podejrzanego czy akcja w pociągu), ale retrospekcje i wątek życia Kawaniasa (prześliczna, chociaż bardzo oszczędna scenografia, przypominająca filmy nieme) spowalniają tempo. I reżyser chyba nie do końca wie, jak to wszystko ugryźć.

walet_pikowy2

I znowu całość bierze mocno w nawias, gdyż cała historię widzimy w… przedwojennym kinie, gdzie ręcznie obsługiwano maszynę. Do końca tak naprawdę nie wiadomo, czy jest to iluzja, a może była taka historia. Chmielewski kolejny raz podpuszcza, myli tropy i powoli odkrywa całą układankę. Ale czy tylko mnie dziwi to, że Kawanias kompletnie nie znając zewnętrznego świata (20 lat w latarni), zachowuje się tak, jakby ta przerwa trwała kilka minut. Nie dziwi się ani innym ludziom, ani otoczeniu, samochodom, pociągom – tak jakby były zawsze. Troszkę psuje mi to wiarygodność całej opowieści.

walet_pikowy3

I nawet bardzo dobrze zagrane role Czesława Roszkowskiego (Kawanias, który wydaje się niemal kalką Sherlocka Holmesa – zwróćcie uwagę na jego rozmowę z inspektorem) i Stefana Bartika (sprytny i nieuchwytny Teston – trochę przypomina Fantomasa), nie były w stanie udźwignąć tej eksperymentalnej koncepcji. Był w tym potencjał, ale brak silnej ręki reżysera oraz skrótowy scenariusz doprowadził do rozczarowania. Szkoda, bo to ładny film.

6,5/10

Radosław Ostrowski

Jedna myśl na temat “Walet pikowy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s