Obcy – decydujące starcie

Na pewno pamiętacie Ellen Ripley – kobietę, która jako jedyna z załogi Nostromo przeżyła konfrontację z Obcym. Błąkała się w kapsule ratunkowej po całym kosmosie i dopiero po 57 latach została odnaleziona. I to zwykłym fartem. Zdaje raport przed korporacją, ale nikt jej nie wierzy i zostaje zawieszona. Dawna planeta, na której znaleziono Obcego, dzisiaj jest kolonią ludzką. Właśnie w tej chwili stracono z nią kontakt, więc korporacja prosi Ripley o pomoc. Kobieta razem z odziałem marines wyrusza z misją ratunkową.

obcy_21

Po mrocznym oraz trzymającym wręcz za gardło horrorze Ridleya Scotta, producenci doszli do wniosku, że to może być początek nowej i przynoszącej duże dochody serii. Tym razem za tą część odpowiadał opromieniony sukcesem „Terminatora” James Cameron. Reżyser ten postanowił kompletnie wywrócić konwencję i zamiast klimatycznego, skupionego na klimacie oraz niepokoju horroru, skręcił w to, co umiał najlepiej – wysokobudżetowe kino akcji. Sam Obcy jest tutaj zredukowany do roli mięsa armatniego koszonego przez uzbrojonych po zęby gierojów (reżyser na początku wręcz fetyszyzuje uzbrojenie oraz dryl). Jednocześnie reżyser nie zapomina o budowaniu napięcia i poczuciu strachu. Brzmi to absurdalnie? Nic z tych rzeczy – przypomnijcie sobie sceny jak Ripley dostaje ataku i wyłazi z jej brzucha Obcy, po czym… okazuje się, że to był sen, pierwszą konfrontację z Obcymi skrytymi gdzieś w mroku (scenografia jest fantastyczna), a poczucie zagrożenia tworzone jest za pomocą jednej prostej rzeczy – detektora ruchu, a dokładniej jego dźwięku. Jego pulsacja wystarczy, by oczekiwać na obecność innych istot.

obcy_22

Cameron wie, jak podnieść stawkę i dlatego obecność jedynej ocalonej z kolonii dziewczynki Newt jest uzasadniona. Budzi ona w Ripley instynkt macierzyński (w wersji reżyserskiej odkrywamy, że straciła córkę), zmuszając ją do niemal fizycznej walki o ludzkość. Napięcie budowane jest konsekwentnie (jak wtedy, gdy bohaterowie czekają na Obcych wchodzących do centrali z zamkniętymi drzwiami – rewelacja), po drodze będzie parę wymian ognia, setki nabojów polecą w powietrze, padnie kilka mocnych zdań, niepozbawionych ironii, by zakończyć finałowym starciem Ripley z Królową. I to daje prawdziwego kopa. I zostawia furtkę na część kolejną, która powstała (to temat na inną opowieść).

obcy_23

„Obcy 2” to nie tylko popis fajerwerków Camerona, ale też bardzo pewnie poprowadzona obsada. Weaver tutaj przechodzi ewolucję z przerażonej własnymi wspomnieniami kobiety w prawdziwą heroinę kina akcji, sprawnie posługującą się giwerami (sklejenie miotacza ognia z karabinem i odbicie Newt są najmocniejszym przykładem), zdeterminowaną i nieustępliwą. Na drugim planie wspomnieć trzeba aż trójkę wojaków: opanowanego, spokojnego kaprala Hicksa (świetny Michael Biehn), rozgadanego, zgrywającego hojraka szeregowego Hudsona (nieodżałowany Bill Paxton) oraz jedyną laskę w składzie, czyli Vasquez (Jenette Goldstein). No i jeszcze syntetyczny android Bishop (Lance Henriksen), który tym razem jest tym dobrym robotem, rehabilitując te postacie po Ashu.

obcy_24

„Obcy – decydujące starcie”, mimo kompletnej zmiany tonacji, pozostaje naprawdę bardzo dobrym filmem akcji, potwierdzającym predyspozycje Camerona do kina akcji. Trzyma w napięciu (nie tak jak pierwszy „Obcy”), jest bardziej widowiskowy (nie tak bardzo jak następne filmy reżysera) i potrafi zapaść w pamięć. Godny, chociaż idący innymi ścieżkami, następca „Obcego”.

8/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s