Good Time

Początek tego filmu to rozmowa u psychiatry, gdzie odbywa się jakaś forma terapii. Tu tutaj znajduje się Nick – upośledzony umysłowo mężczyzna, którego wyrywa stamtąd jego brat Connie. Po co? By razem mogli napaść na bank. Wszystko idzie zaskakująco szybko i sprawnie, ale zaczyna się sypać po wyjściu z banku. Najpierw wybucha granat z farbą, a potem Nick zostaje schwytany przez policję. Connie by wpłacić za niego kaucję, potrzebuje jeszcze 10 tysięcy dolarów. Tylko skąd zdobyć pieniądze?

good_time1

Bracia Safdie początkowo wprawiają w konsternację, bo wstęp zapowiada bardziej kino społecznie zaangażowane. Ale potem to idzie w stronę rasowego kryminału, gdzie mamy napad (bardzo szybko zrobiony), ucieczkę oraz próbę odzyskania brata. By to zrobić, zanurzymy się w nocną podróż, pełną ludzi z niższych sfer, które próbują własnymi siłami spełnić amerykański sen. Droga ta jest wyboista, miejscami bardzo mroczna i pozbawiona jakiejkolwiek nadziei na szczęśliwy finał. Bo jeśli sam swojemu szczęściu nie pomożesz, nikt inny tego nie zrobi. Realizacyjnie film przypomina transowe produkcje Nicolasa Windinga Refna, gdzie z jednej strony mamy silne nasycenie kolorami oraz hipnotyzującą muzykę elektroniczną. Z drugiej zaś jest wiele ujęć z ręki, która sprawiają wrażenie jakbyśmy oglądali dokument. I to zderzenie nie wywołuje zgryzów. Reżyserzy potrafią zbudować napięcie (sceny w lunaparku), doprowadzając do dość zaskakującego finału.

good_time2

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do zmiennego tempa oraz masy zbiegów okoliczności, które pomagają bohaterowi wyjść z niemal każdych tarapatów. Niemniej byłem w stanie wejść w tą historię oraz jej klimat. A największą zaletą filmu jest fantastyczna rola Roberta Pattinsona, który ostatecznie odcina się od pamiętnej kreacji świecącego wampira. Tutaj widać jego zdenerwowanie, działanie instynktowne, a jednocześnie bardzo przemyślane aż do końca. To jak działa intuicyjnie, budzi wrażenie. Poza nim wybija się (szkoda, że tak krótko) Ben Safdie jako upośledzony umysłowo Nick z bardzo charakterystycznym, ospałym głosem oraz Buddy Duress jako narwany oraz klnący Ray, spotkany na drodze przez bohatera.

good_time3

„Good Time” to dziwny, transowy kryminał, stawiający na klimat. Gdy złapiecie ten rytm, to będzie bardzo dobrze spędzony czas.

7/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s