Seria niefortunnych zdarzeń – seria 1

Poznajcie rodzinę Baudelaire’ów – to bardzo zdolna familia, z której członków najbardziej poznajemy dzieci. Najstarsza, 14-letnia Wioletka ma duże zdolności manualne godne samego McGuyvera, 12-letni Klaus to klasyczny mol książkowy, z których czerpie ogromną wiedzę, a najmłodsze Słoneczko posiada bardzo twarde zęby, mogące rozerwać wszystko. Ich spokojne życie zmienia się, gdy ich dom spłonąć, a rodzice zginęli. A sierotki obdarzone ogromnym majątkiem trafiają do tajemniczego krewnego, hrabiego Olafa. Ten jednak zamierza przejąć kontrolę nad majątkiem Baudelaire’ów, bez względu na wszystko.

seria_niefortunnych_zdarzen11

Serial Netflixa powstał w oparciu o cykl powieści niejakiego Lemony’ego Snicketa, który… jest także narratorem całej opowieści. Obecność narratora w filmie zawsze traktowana jest jak wada, jednak Snicket nie jest kimś, kto pełni rolę łopaty dopowiadającej coś, czego nie widzieliśmy lub wskazujący, że tak powinniśmy myśleć czy czuć. O nie, to byłoby za proste. Jedynie przypomina, że to nie będzie radosny i pogodny serial, tylko pełen smutku oraz tragedii, co częściowo jest prawdą. Bo ekipa pod wodzą Barry’ego Sonnenfelda („Rodzina Addamsów”, „Faceci w czerni”) oraz Daniel Handlera dokonuje na widzu czegoś w rodzaju syndromu sztokholmskiego, bo mimo dramatycznych wydarzeń CHCIAŁEM (i zapewne inni widzowie też się w to wpakują) oglądać dalej. Dlaczego? Serial ma wiele tajemnic, które nie są zbyt szybko rozwiązywane, lecz stawiają kolejne pytania (chyba, że ktoś przeczytał cały 13 tomowy cykl), będące haczykami dla takich ludzi jak ja. A każdy tom rozbity jest na dwa odcinki, przez co nie ma sztucznego wydłużenia.

seria_niefortunnych_zdarzen13

Wizualnie jest wręcz oszałamiająco, na granicy mroku znanego z dzieł Tima Burtona oraz silnej kolorystyki i symetryczności kadrów a’la Wes Anderson. Mrok pojawia się zarówno w paskudnym domostwie hrabiego Olafa, wyglądającym jak kompletnie zagracone, podniszczone i nieużywane czy okolica nad Jeziorem Łzawym przed huraganem. Nie znaczy to jednak, że jest szaroburo, co pokazuje chociażby dom dr Montgomery’ego, pełen kolorów oraz gadów. Nawet muzyka ma w sobie coś z klimatów Burtona, co nie jest wadą, a pojawiający się gdzieniegdzie czarny humor, dodaje smaku. Tak samo jak wiele zagadek związanych z lunetą, tatuażem na nodze Olafa czy przeszłości rodziców, która dla dzieci pozostaje kompletną niewiadomą.

seria_niefortunnych_zdarzen12

„Seria…” bardzo mocno pokazuje jedną rzecz, przez co wywraca troszkę konwencję kina familijnego do góry nogami. Bo tutaj dorośli są przedstawieni w sposób może nie negatywny, lecz zamiast być wsparciem dla naszych bohaterów albo są bezradnymi marionetkami Olafa (sędzina marząca o karierze aktorskiej) albo cynicznymi draniami wykorzystującymi ich (Sir, właściciel tartaku) albo kompletnymi idiotami (pan Poe, dla którego praca w banku i przyszły awans są najważniejsze, a naiwny jest jak diabli). Dlatego hrabia Olaf, choć nie posiada talentu aktorskiego, tak łatwo podpuszcza i osiąga sukces. Także z powodu, że dorośli nie wierzą dziecku, bo jak ono mówi prawdę, to zmyśla (bo przekonanie, że Olaf przebiera się, by osiągnąć swój plan jest niemożliwe, prawda?) albo kłamie. Nawet sami Baudelaire’owie zaczynają się zastanawiać, czy warto dorosłym zaufać czy pogodzić się z tym, że jest się zdanym tylko na siebie. To nie jest częsty zabieg w tego typu produkcji.

seria_niefortunnych_zdarzen15

Wspaniałe wrażenie robi obsada. Neil Patrick Harris w roli hrabiego Olafa jest wręcz znakomity, ciągle balansując na granicy groteski i przerysowania, wcielając się w kolejne postacie (włoski asystent, recepcjonistka czy stary marynarz), odpowiednio modulując głos, zmieniając swoje ruchy oraz mowę ciała. Coś nieprawdopodobnego, mimo że sama postać Olafa jest beztalenciem w swoim fachu. Tak samo świetni są odtwórcy ról Baudelaire’ów, czyli Malina Weissman (zaradna i sprytna Wioletka), Louis Hynes (oczytany Klaus) oraz Presley Smith (Słoneczko z głosem Tary Strong), tworząc świetnie uzupełniający się duet. Tak samo wyrazisty jest drugi plan, gdzie błyszczą tacy aktorzy jak Don Johnson (Sir), Aasif Mandvi (dr Montgomery, jedyny dobry opiekun), Joan Cusack (poczciwa sędzia Strauss) czy K. Todd Freeman (mocno kaszlący pan Poe). No i jest jeszcze jedna istotna postać, czyli Lemony Snicket. Patrick Warburton dodaje temu bohaterowi wiele melancholii, zaś jego życiorys pozostaje na razie tajemnicą. Wiemy, że próbę ustalenia losów rodziny uznaje za swój obowiązek, chociaż mam wrażenie, że nie mówi nam wszystkiego (Kim jest Beatrycze, którą tak kocha i dedykuje jej każdą część historii? Czy znał wcześniej rodzinę? Dlaczego się ukrywa – ostatni odcinek to mocno sugeruje – i przed kim?), ale to z czasem zostanie rozwiązane. I nie jest to w żadnym wypadku postać zbędna dla historii.

Nie wiem jak wy, ale zamierzam poznać dalszy ciąg młodych Baudelaire’ów, mimo pewnej schematyczności (dzieciaki trafiają do opiekuna, wkrótce zjawia się Olaf, próbuje bruździć, by na końcu zostać zdemaskowanym i ucieka). Ale to tylko intryguje, a kolejne pytania czekają na odpowiedzi, które mogą Wam się nie spodobać.

8/10

Radosław Ostrowski

PS. Nie sugerujcie się tym utworem:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s