Castlevania – seria 1

Filmów opartych na grach komputerowych było wiele, ale żadna nie była do końca udana. Nie odstraszało to jednak filmowców, by w końcu przynajmniej zbliżyć się do zadowalającego efektu („Warcraft: Początek”, pierwszy „Mortal Kombat”) zarówno dla graczy, jak i dla kinomanów. Tym razem jednak do gry postanowił się włączyć Netflix, sięgając po klasykę gier konsolowych, czyli serię „Castlevania”. Cykl opowiadał o rodzie Belmontów, który walczy z Draculą oraz jego armią z zaświatów.

Pierwsza seria to właściwie geneza całego konfliktu. Jest XV wiek i jesteśmy w krainie zwanej Wołoszczyzna, gdzie przebywa Vlad Dracula Tepesz – wampir, posiadający bardzo zaawansowaną wiedzę oraz technologię, jakiej spodziewalibyśmy się w XIX czy początku XX wieku. Wtedy w jego życiu pojawiła się kobieta – Lisa, która chciała leczyć oraz pomagać innym ludziom. Ale 30 lat później pewien duchowny dostrzegł w niej zagrożenie i spalono ją na stosie. Reakcja hrabiego mogła być tylko jedna: dał mieszkańcom rok na pogodzenie się z Bogiem, by potem zebrać armię i wyplenić wszystkich mieszkańców kraju. Jedyną osobą, która może go powstrzymać jest ostatni potomek rodu Belmontów, którzy zostali przeklęci przez Kościół.

castlevania_11

Odpowiedzialny za serial Warren Ellis (scenarzysta) oraz reżyser Sam Deetz ubrali tą historię w konwencji animacji stylizowanej na anime. Kreska jest bardzo charakterystyczna (te oczy), ale tylko w ten sposób można było pokazać brutalność oraz okrucieństwo wielu scen. Twórcy bardzo sugestywnie oddają realia epoki, gdzie Kościół miał wielką pozycję społeczną, lecz zamiast oświecenia oraz miłosierdzia jest terror, indoktrynacja oraz ślepe posłuszeństwo połączone z żądzą władzy. I to doprowadza do rozpanoszenia się zła, które wszystkich potraktuje jednakowo. A Bóg tylko milczy, opuszczając swoich „wyznawców”.

castlevania_12

Pierwsza seria to w zasadzie początek, wprowadzenie do większej opowieści, co sugeruje czas trwania (cztery odcinki po ok. 25 minut), przez co zostawia duży niedosyt. Jednak samo wykonanie robi wielkie wrażenie, ale ostrzegam: to nie jest film dla dzieci, a sceny przemocy są bardzo krwawe i brutalne, co w tego typu stylistyce jest absolutnie naturalne. Same sceny akcji, których nie ma zbyt wiele, wyglądają po prostu świetnie: kamera płynnie pokazuje każdy ruch, cios, uderzenie. I to się bardzo przyjemnie ogląda, zachowując pewien niepokojący klimat.

castlevania_13

Także aktorstwo oraz postacie są bardzo wyraziste. Sam Trevor Belomont (świetny Richard Armitage) ma wszelkie cechy antybohaterów: cynizm, zmęczenie życiem, jednak pod tą maską obojętnego człowieka, mającego w dupie wszystkich dookoła kryje się doświadczony, troszkę arogancki, ale niepozbawiony sprytu i wiedzy wojownik. Może troszkę wyszedł z wprawy, ale nie odpuszcza. Równie wyrazisty jest Dracula (Graham McTavish), chociaż pojawia się stosunkowo rzadko, niemniej budzi majestat swoją posturą oraz fizyczną transformacją. Mocna, wyrazista kreacja, podobnie jak ogarniętego żądzą władzy biskupa (opanowany Matt Flewer) czy tajemniczego Alucarda (James Callis) obecnego w finale.

Jak napisałem, pierwsza seria jest wprawką do mrocznej opowieści o walce dobra ze złem. Czy Belmontowi i jego drobnej ekipie uda się pokonać mrocznego Draculę? Czy może jednak polegną? Jestem strasznie ciekawy ciągu dalszego.

7,5/10 

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s