Wilcze echa

Wszystko zaczyna się w Syrii, gdzie francuski okręt podwodny Tytan ma za zadanie przechwycić grupę nurków stamtąd. Akcja komplikuje się z powodu niezidentyfikowanego dźwięku, jaki namierzył marynarz przy sonarze. Facet posiada wręcz słuch absolutny, jednak tutaj sprawa bardzo mocno się komplikuje, bo znajduje się okręt podwodny, którego nie powinno być. Na szczęście wszystko kończy się sukcesem, jednak doprowadza to do niebezpiecznej sytuacji politycznej. W powietrzu szykuje się III wojna światowa, a Rosja grozi atakiem nuklearnym na Francję.

wilcze echa1

Dawno nie widziałem thrillera z okrętem podwodnym w roli głównej. Debiutujący na stołku reżyserskim Abel Lazanc nie zamierza iść w stronę kina skupionego na widowiskowej akcji, popisach pirotechnicznych czy tego typu bajerach. Sama akcja toczy się bardzo powoli, zaś przez pierwszą połowę większość akcji toczy się… na lądzie. Intryga tutaj stara się skupić przede wszystkim na zarysowaniu reakcji między postaciami. Najważniejsi są tutaj trzy postacie: kapitan Grandchamp, analityk sonaru Chanteraide oraz pierwszy oficer D’Orsi. Nasi oficerowie to przede wszystkim ludzie lojalni oraz posłuszni rozkazom swoich przełożonych, z kolei dźwiękowiec podążą za swoim instynktem, drąży i analizuje (próba ustalenia czym był ten dźwięk). Mocno jest zarysowane polityczne tło, zaś kolejne wydarzenia pokazują tylko jak bardzo zawodne są procedury i reguły, które w kryzysowej sytuacji są albo bezużyteczne, albo kompletnie zawodne. Wszystko tutaj zależy tak naprawdę od człowieka, który potrafi być nieobliczalny.

wilcze echa2

Kolejne odkrywanie elementów układanki, gdzie dochodzi do sytuacji ekstremalnej pokazane wręcz w sposób bardziej przyziemny. Napięcie wynika tutaj nie tyle z wizji nieuniknionego, ale coraz bardziej podbijanej stawki. W przeciwieństwie do kolegów z USA, tutaj człowiek wydaje się trybikiem wielkiej maszyny, z której bardzo ciężko jest zawrócić. Suspens tutaj wynika także ze scen dziejących się na morzu. Nie brakuje tutaj skojarzeń z „Polowaniem na Czerwony Październik” czy „Karmazynowym przypływem”, ale to bardzo działa. Chociaż efekty specjalne troszkę wydają się takie sobie, muzyka bywa aż nadto patetyczna, zaś finał może wydawać się naciągany.

wilcze echa3

Aktorsko tutaj jest naprawdę solidnie, choć dla mnie najbardziej znane były dwie twarze: Omara Sy (D’Orsi) oraz dawno nie widziany Mathieu Kassovitz (admirał Alfost). Każda z głównych postaci jest tutaj na tyle wyrazista, że zależy na losie każdego. Nie można nie wspomnieć o Redzie Ketabie (Grandchamp) oraz Francois Civilu (Chanteraide „Socks”), mający dużo do pokazania oraz przyciągający uwagę do końca.

Dawno żaden film marynistyczny nie trzymał w napięciu jak „Wilcze echa”. Pozornie kameralny, wyciszony film, gdzie intryga coraz bardziej zaczyna się komplikować. Czasem może troszkę szwankować logika, ale emocje są tutaj odczuwalne, a jednocześnie to dobrze napisane. Idziemy się zanurzyć?

7/10

Radosław Ostrowski

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s