Minionki: Wejście Gru

Najbardziej ikoniczne istotki studia Illumination, czyli Minionki powracają. Nie byłem jakimś wielkim entuzjastów spin-offu serii „Jak ukraść księżyc”. Za dużo gagów zbyt prostych oraz ogranych, bym mógł się na tym świetnie bawić. Pierwsze „Minionki” zakończyły się w momencie, gdy nasze żółte ziomki trafiły do Gru. Teraz poznajemy początki działalności, gdy jeszcze był dzieckiem.

minionki2-1

Tym razem jesteśmy w połowie lat 70., gdzie działała grupa złodziei zwana Vicious Six – najlepszych, nieuchwytnych i przebiegłych złoczyńców. Teraz szykują najważniejszy skok, czyli kradzież Kamienia Zodiakalnego oraz użycie go podczas chińskiego Nowego Roku w San Francisco. Cała akcja się udaje, jednak szef zespołu Wściekły Kułak zostaje zdradzony i porzucony przez resztę ekipy. Dlatego złoczyńcy organizują casting na nowego członka zespołu. To jest szansa dla 12-letniego Gru, by zabłysnąć i spełnić swoje marzenia o swoim ukochanym, bandyckim życiu. Jednak z racji wieku nie jest traktowany poważnie, więc kradnie kamień, przez co zostanie porwany. Więc nasza ekipa chaotycznych Minionków będzie robić za Liama Neesona, lecz ostatnie bliżej im będzie do działań porucznika Drebina z „Nagiej broni”.

minionki2-2

W porównaniu do pierwszego solowego wejścia Minionków ten film ma bardziej zwartą fabułę i jest czymś więcej niż ciągiem gagów. To jest wręcz heist movie, który miesza różne gatunki oraz konwencje, co czuć od początku. Dostajemy pościg na motorze, następnie scenę zdobycia kamienia niczym z Indiany Jonesa, by na finał dostać czołówkę a’la James Bond. Mało wam? Odrobina fantastyki, demolka, pościgi, mocno absurdalny humor oraz jedna cudna retrospekcji, jakiej nie powstydziłby się Guy Ritchie. Plus (chyba najlepsze momenty filmu) trening kung-fu. Humor oraz akcja są zbalansowane (w finałowej konfrontacji to wręcz idą ręka w rękę), intryga pędzi niczym uderzane kulki na flipperze, zaś wszystko przeplatane jest morałem o sile przyjaźni oraz lojalności w świecie, gdzie jest ona towarem deficytowym.

minionki2-3

Już bliżej jest klimatem do głównej serii, co jest też zasługą relacji między Gru a Kułakiem – od porwania i antagonizmów po sympatię, wręcz szacunek, a nawet zaczyna iść w kierunku mentor-uczeń (improwizowany napad na bank). Wygląda to też świetnie, w tle gra bardzo dynamiczna muzyka, zaś finał – spektakularny i widowiskowy, trzyma w napięciu do końca. Także polski dubbing w reżyserii Bartosza Wierzbięty trzyma poziom, a wracający do roli Gru Marek Robaczewski znowu błyszczy.

minionki2-4

„Wejście Gru” jest oddechem świeżości w serii po pierwszym spin-offie, który dostarcza o wiele więcej zabawy niż sądziłem. Dużo śmiechu, sporo akcji, niegłupi morał oraz miejscami wariackie tempo stanowią gwarancję świetnej zabawy zarówno dla dzieci, jak i ich rodziców.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s