Filmowe rozczarowania roku 2023

Pewnie zaskoczyła was zmiana nazwy, bo ja bardzo rzadko trafiam na najgorsze filmy roku.  Bo niektóre tytuły świadomie omijam jak polskie komedie (niby)romantyczne, produkcje Patryka Vegi (akurat w tym roku żadnej nie było) i jego naśladowców, slashery czy amerykańskie „śmieszne” komedie. Czas każdego z nas jest bardziej cenny i nie warto marnować go na takie ścierwa. Niemniej nie da się takich rzeczy całkowicie ominąć. Na szczęście takie są dość krótkie z paro powodów. Jednym z nich jest albo to, że seanse takich filmów (na moim laptopie) przerywam, jeśli nie jestem w stanie wejść w dany tytuł. Albo nie jestem w stanie nic o nich napisać, co raczej nie świadczy o mnie za dobrze. Będę musiał nad tym popracować albo zacząć dostawać za pisanie o paździerzach hajs.

Tak jak w przypadku najlepszych filmów tytuły są umieszczone chronologicznie od stycznia do grudnia. Każdy z tych filmów otrzymał ocenę 5,5/10 lub mniej. Nie wszystkie zostały zrecenzowane, więc nie będzie do nich linków. W przypadku wyróżnień pojawiają się moje osobiste rozczarowania, choć same tytuły były „zaledwie” niezłe (z jednym wyjątkiem).

1. Ojciec Stu, reż. Rosalind Ross
2. Zadra, reż. Grzegorz Mołda
3. Republika dzieci, reż. Jan Jakub Kolski
4. Imperium światła, reż. Sam Mendes
5. 65, reż. Scott Beck, Bryan Woods
6. W trójkącie, reż. Ruben Ostlund
7. Krew i złoto, reż. Peter Thorwardt – nieudolna, niemiecka próba zrobienia filmu wojennego w stylu Tarantino
8. Operacja: Soulcatcher, reż. Daniel Markowicz
9. Teściowie 2, reż. Kalina Alabrudzińska
10. Poroże, reż. Scott Cooper
11. Kajtek Czarodziej, reż. Magdalena Łazarkiewicz

Wyróżnienie (czyli moje największe zawody):
Duchy Inisherin, reż. Martin McDonagh – przekombinowany dramat, który za bardzo skupia się na symbolice oraz „głębokich” dialogach, przez co kompletnie mnie to nie obchodziło
Indiana Jones i artefakt przeznaczenia, reż. James Mangold – pożegnanie niegodne takiej legendy jak Indy
Doppelganger: Sobowtór, reż. Jan Holoubek – sam jestem zdziwiony, że ten film tu trafił. W połowie ten film traci napięcie, serwując zbyt wiele znajomych klisz kina szpiegowskiego. Poza tym dla mnie wątek człowieka, którego tożsamość została skradziona przez wywiad była o wiele ciekawsza niż szpiegowska działalność.
Napoleon, reż. Ridley Scott – totalny burdel, który chce opowiedzieć o Napoleonie wszystko, a opowiada… nic. Plus kompletnie rozczarowujący Joaquin Phoenix, który jest bardziej zagubiony niż nasz rząd.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że w nadchodzącym roku ta lista nie będzie dłuższa niż ta. Ale czy tak się uda – przekonamy się za rok.

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz