Diego

Nie było drugiego takiego piłkarza w historii tego sportu jak Diego Maradona. Argentyński piłkarz z nizin społecznych stał się megagwiazdą, mistrzem świata. Kochany i znienawidzony. Jak każda sławna osoba, miała dwa oblicza. To bardziej prywatne oraz niejako publiczne, medialne. Jak więc możliwe, że osoba kochana i traktowana jak Bóg, zostaje potem odrzucona przez tych samych ludzi i staje się obiektem nienawiści?

diego3

Dokumentalista Asif Kapadia w „Diego” korzysta ze sprawdzonej przez siebie formuły. Innymi słowy, na ekranie widzimy tylko archiwalne materiały, a tzw. gadające głowy są tylko słyszalne. Nie spodziewajcie się klasycznej biografii, bo skupia się na okresie, gdy piłkarz grał we włoskim Napoli. Po nieudanych negocjacjach z Barceloną, tylko podrzędny klub z Neapolu był zainteresowany zakupem tej gwiazdy. A Neapol był uważany we Włoszech jako ten gorszy, brudny, śmierdzący rewie, gdzie łapę na wszystkim trzymała Kamorra. Bida, nędza i rozpacz oraz on – chłopak z nizin, co został supergwiazdą, a miał być zbawcą miasta. Ale sława to jest broń obosieczna. Z jednej strony pozwala pomóc, z drugiej może być wielkim obciążeniem. Zwłaszcza, kiedy zaczyna się być troszkę ponad. Dopóki wygrywał i prowadził klub do zwycięstw, wybaczano mu wiele: branie narkotyków, korzystanie z dziwek, znajomości z mafijną rodziną. Problem jednak w tym, że coraz więcej brudów zaczyna wychodzić, a na Mistrzostwach Świata we Włoszech dochodzi do najgorszego: mecz Włochy-Argentyna w ćwierćfinale. Po tym już nie ma odwrotu.

diego2

Reżyser dostał do dyspozycję pewne archiwaliów: zarówno ze zbioru rodziny Maradony, zrekonstruowane fragmenty meczy, rozmowy z dziennikarzami, trenerami i jeszcze nie wiadomo kim. Wygląda to imponująco, a z tego zaczynają się wyłaniać kolejne oblicza piłkarza: wielbionego przez tłum gwiazdora, zmęczonego sławą sportowca, człowieka czerpiącego z nocnego życia, jak i zależnego od potężniejszych słabeusza. Bóg, geniusz czy oszust? Mit naszego bohatera zostaje naznaczony podczas meczu z Anglią, gdzie jedna bramka została wbita… ręką. Boską ręką, można by rzec. Wszystko się zmienia niczym w rollercoasterze, zwłaszcza dla osób niezainteresowanych piłką nożną. Zdarzają się pewne retrospekcje, dodając pewne detale do życiorysu Argentyńczyka.

diego1

Jak to możliwe, że znajoma formuła (wcześniej użyta w „Sennie” i „Amy”) nie wywołuje jeszcze znużenia? Kapadia znowu tworzy fascynujący i złożony portret człowieka, który stał się mitem. Bez osądzania, bez stawiania tez, a wciągający niczym rasowe kino gatunkowe. Tylko, że mówimy o dokumencie, prawda?

8/10

Radosław Ostrowski

Skazany

Więzienie to miejsce, gdzie człowiek musi dokonywać bardzo trudnych, wręcz ekstremalnych wyborów. Albo przetrwasz, albo będziesz pomiatany. I do tego brutalnego świata trafia Jacob – dość młody japiszon prosto z Wall Street. Popełnił jeden poważny błąd, czyli jadąc samochodem na czerwonym świetle lekko podchmielony (ale leciutko), doprowadzając do wypadku oraz ciężkiego ranienia jednego z pasażerów. Wyrok na mocy układu wydaje się łatwy: 16 miesięcy. Ale znowu popełnia błąd i by przetrwać musi się sprzymierzyć z gangiem skinheadów. Kiedy wychodzi nadal jest w ich rękach i dostaje zadanie: dopilnować transakcji sprzedaży bronią.

skazany1

Ric Roman Wough już wcześniej portretował środowisko więźniów oraz ludzi zmuszonych do działania w gangu. Tym razem jednak bardzo zgrabnie lawiruje między filmem sensacyjnym a wiarygodnym portretem psychologicznym człowieka, który by ratować swoją rodzinę, poświęca swoje własne życie. Sama konstrukcja jest dość zaskakująca, bo toczy się dwutorowo. Z jednej strony mamy Jacoba „Kasiarza” już na wolności, próbującego pilnować transakcji i przeczekać, z drugiej mamy retrospekcje z więzienną przeszłością, gdzie poznajemy przyczyny tego stanu rzeczy. Wiem, że może to wywołać mieszane uczucia, gdyż znamy konsekwencje decyzji naszego bohatera. Jednak reżyserowi udaje się pewnie opowiedzieć sensacyjną intrygę, gdzie nie brakuje tajemnic oraz zdrady.

skazany2

Reżyserowi udaje się zachować odpowiednie tempo przez cały czas, mimo pozornego spokoju oraz bardzo rzadkich scen przemocy. Kiedy one się pojawiają, nie ma tutaj słodzenia – jest brud, smród, paskudnie ostro. Zapomnijcie jednak o jakimkolwiek happy endzie, bo to nie jest Hollywood, a nadzieja znika szybciej niż pieniądze w piramidzie finansowej. I nie brakuje tutaj napięcia choćby w scenie transakcji czy podczas wejścia do domu pedofila, co jest dużym plusem. A jednocześnie udaje się unikać czy przedawkować sentymentalno-kiczowatych scen.

skazany3

Do tego reżyserowi udało się ściągnąć Nicolasa Costera-Waldau, który w roli Jacoba daje z siebie wszystko. Niemal zachowujący stoicki spokój mężczyzna, drobnymi spojrzeniami oraz mową ciała potrafi pokazać jego przerażenie, pewność siebie, a jego przemiana w bardzo twardego bandyty jest wręcz imponująca (chociaż sama fryzura i wąsy mogą wydawać się śmieszne). Aktor trzyma na barkach film, choć drugi plan też jest pewien wyrazistych postaci. Rozgadany i wplątany w układ z policją „Shotgun” (świetny Jon Bernthal), bezczelny Choppie (mocny Evan Jones), opanowany Bottles (dobry Jeffrey Donovan) czy bardzo bezwzględny kurator Kutcher (fantastyczny Omari Hardwick) zapadają w pamięć i nie udaje się im zlewać w jedno.

„Skazany” zgrabnie miesza thriller z psychologicznym dramatem, stawiającym odpowiedź na jedno pytanie: co ty byś zrobił na jego miejscu? I to pytanie długo zostaje w głowie po seansie tego filmu.

7/10

Radosław Ostrowski

Senna

Każdy fan Formuły 1 zna to nazwisko. Ja nie miałem ani szansy, ani możliwości zobaczenia tych wyścigów oraz sławnych pojedynków z początku lat 90., jednak od czego są filmy. Pięć lat temu brytyjski dokumentalista Asif Kapadia postanowił opowiedzieć o brazylijskim kierowcy Ayrtonie Sennie.

senna1

Ten bardzo zdolny i utalentowany kierowca rozpoczął swoją karierę, najpierw w gokartach, by potem w 1984 roku eksplodował w Formule 1. Dalej widzimy jego drogę na szczyt, konflikt z kolegą z zespołu Alainem Prostem aż do tragicznego wypadku 1 maja 1994 podczas GP San Marino. Do dzisiaj nie udało się ustalić, co było przyczyną. Kapadia ma wielkie szczęście i wykorzystuje tutaj sporą ilością materiałów archiwalnych. Sam film to zmontowane archiwalia, bez gadających głów, głownie od realizatorów z F1 (widoki z kamer zainstalowanych w bolidach, rozmowy, wywiady, odprawy przed wyścigiem), a także prywatne archiwa rodziny Senny. Nikt tego do tej pory nie oglądał, a to wszystko układa się w złożony portret kierowcy – jego wzloty, upadki, spokój i gniew. A trudno było ciągle zachować spokój oraz pozytywna energię, gdy kłody pod nogi kładli szefowie FIA, faworyzujący Frosta (pewnie dlatego, że przewodniczący był Francuzem) i na początku próbowano Brazylijczyka zdyskredytować i osłabić jego pozycję. Konflikt z Prostem, bardziej rozumiejącym polityczne machinacje, z jednej strony doprowadzał samych kierowców do ostrych spięć, z drugiej zwiększył oglądalność samej Formuły 1 oraz popularność Senny na cały świat.

senna2

Reżyser jednak wsparł się wywiadami z kilkoma osobami, które miały kontakt z Senną, jednak nie pojawiają się te osoby, tylko słyszymy ich głosy. A udało się zebrać zacne grono (Alain Prost, siostra Ayrtona Viviane, lekarz Formuły prof. Watkins czy dziennikarz John Bisigniano), które ubarwia i tak znakomita całość, dodając różne anegdoty oraz opowieści, które legendarnego kierowcę czynią bardziej ludzkim.

senna3

Można żałować, że nie jest to fabuła, ale z drugiej strony archiwalne materiały potrafią poruszyć i trzymać za twarz. Kapitalny montaż, zgrana z ekranem muzyka oraz świetna reżyseria składają się na interesujący portret zwykłego człowieka, dokonującego niezwykłych wyczynów, pozostając normalnym. obok „Wyścigu” Rona Howarda to film dla fanów królowej sportów motorowych.

8,5/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Infiltrator

John Matthews jest właścicielem firmy budowlanej, rozwiódł się, ma nową żonę i córkę. Ale jego syn z pierwszego związku wpadł w poważne tarapaty – zgarnięto go za narkotyki. I to dość dużą ilość, wystarczającą do handlu i żeby pójść na 10 lat do więzienia. Chyba, że wyda innych dilerów, wtedy mu zmniejszą wyrok, czego nie może zrobić (bo nikogo nie zna). Ojciec decyduje się sam wniknąć do środowiska dilerów, za zgodą pani prokurator i DEA. Pomaga mu w tym były diler, pracujący w jego firmie.

infiltrator1

Trudno nazwać ten film kinem akcji, ale jednak potrafi przykuć uwagę i chwycić za gardło, choć sam wątek wydaje się mało realny. Historia podobno bazuje na faktach, ale co do tego mam wątpliwości, bo naszemu bohaterowi dość łatwo przychodzi realizacja jego zadania, szybko poznaje szefa kartelu (po jednej akcji), ale cała reszta jest naprawdę ciekawa. Akcji jest tu niewiele (ale za to dobrze zrobionej), wszystko bardziej jest oparte na słowach niż totalnej demolce i rozwałce, co jest zaletą, a jednocześnie mamy tu ludzi z krwi i kości. Bo napięcie jest dość spore i potrafi ten film zaangażować.

infiltrator2

Także od strony aktorskiej film prezentuje dobry poziom. Największym zaskoczeniem jest Dwayne „The Rock” Johnson, który tutaj po pierwsze gra, po drugie robi to dobrze, po trzecie jego bohater nie jest twardzielem. To zwykły facet doprowadzony do ostateczności, który z desperacji pakuje się w dość trudną sytuację. I jest on naprawdę wiarygodny w tej kreacji. Z innych znanych aktorów pojawia się tu Susan Sarandon (prokurator Keeghan) i Barry Pepper (agent Cooper), jednak dla mnie drugą ciekawą postacią jest Daniel James (w tej roli znany w „Walking Dead” Jon Bernthal) – były diler, prowadzący uczciwe życie. Jednak zostaje on zmuszony powrócić do „branży”, a jego rozterki też zostają rozegrane przekonująco.

Ten film pozytywnie zaskakuje i pokazuje, że kino sensacyjne może trzymać w napięciu, mimo pozornie nie dziania się. Interesują propozycja.

7/10

Radosław Ostrowski