Reguła milczenia

Ben Shepard jest młodym redaktorem lokalnej gazety w Atlancie. Dostaje do napisania artykuł na temat schwytanej po 30 latach członkini organizacji terrorystycznej, która dokonała napadu na bank, gdzie zginął ochroniarz. Mężczyzna przypadkowo demaskuje adwokata Jima Granta, który tak naprawdę nazywa się Nick Sloan i jest oskarżony o tę zbrodnię.

milczenie1

Robert Redford i polityka to coś, co łączy się od dłuższego czasu. I tak jak wcześniej mamy tu w tle sprawy obywatelskie, prawa człowieka i zderzenie dawnych ideałów z obecną rzeczywistością (to akurat nowa rzecz). Wszystko to zrobione w stylistyce thrillera z lat 70-tych, gdzie zamiast zabójczego tempa oraz turnieju strzeleckiego. Tu bardziej liczy się intryga (ta jest zgrabnie poprowadzona), atmosfera osaczenia i pokazanie etosu dziennikarstwa. Jest tu trochę publicystyki, zakończenie jest podniosłe i przewidywalne, ale o dziwo ogląda się to naprawdę dobrze. Reżyser jest zbyt doświadczony, by pozwolił sobie na fuszerkę.

milczenie2

W dodatku ma naprawdę świetnych, którzy nawet w epizodzie są w stanie zabłysnąć. Jednak i tak najważniejsze są dwie role: Redforda, który próbuje dowieść swojej niewinności oraz naprawdę przyzwoitego Shii LaBeoufa jako ambitnego i inteligentnego dziennikarza. Za to drugi plan jest tu aż przebogaty – nie jestem w stanie wybrać najlepszego z tego pola aktorskiego, bo mamy tu zarówno takich gigantów jak Nick Nolte, Richard Jenkins, Brendan Gleeson czy Julie Christie, jak i młodszych, ale równie zdolnych Brit Marling, Annę Kendrick i Terrence’a Howarda. Każdy stworzył pełnokrwistą postać, nawet mając tylko kilka minut, co jest naprawdę godne podziwu.

Redford jakimś cudem jest ostatnio omijany przez kinowych dystrybutorów. Trochę szkoda, bo jest w naprawdę dobrej formie.

7/10

Radosław Ostrowski

Starsza pani znika

Iris Henderson jest młodą Angielką, która spędza wakacje gdzieś na Bałkanach przed swoim ślubem. Przed wyjazdem poznaje miłą, starszą panią Froy – guwernantkę. Następnego dnia obie panie jadą tym samym pociągiem. Kiedy Iris zasypia, starszej pani nie ma w pociągu. Zaś wszyscy wokół twierdzą, że pani Froy w ogóle nie istniała.

starsza1

Jakiś czasem był taki film „Plan lotu” z Jodie Foser, który bazował na podobnym pomyśle, co ten klasyk Hitchcocka. Tylko, że tam był samolot i córka zniknęła, a tutaj jest pociąg i starsza pani. Początek jednak zaczyna się bardziej jak komedia – ekspozycja bohaterów, choć długa, jest naprawdę zabawna i pozwala na zapoznanie się z kilkoma postaciami. Ale gdzieś tak po 30 minucie zaczyna się cała zabawa – mylenie tropów, niejasne intencje, intryga komplikuje się i nie można nikomu zaufać. Może i finał wydaje się dość banalny i lekko przesłodzony, ale zanim do niego dojdzie będzie kilka zwrotów akcji, świetne dialogi (niepozbawione ironii), zgrabna realizacja (montaż i zdjęcia zasługują na uznanie) i trzymanie w napięciu, co mimo upływu nadal się to udaje. Więcej nie mogę zdradzić, bo bym zepsuł przyjemność.

starsza2

Także aktorstwo nie zestarzało się i nadal się broni. Dotyczy to zarówno uroczej Margaret Lockwood (Iris) jak i partnerującego jej Michaela Redgrave’a (lekko irytujący na początku Gilbert), którzy stworzyli ciekawie niedobrany duet, jak i rozbrajającego duet angielskich dżentelmenów (Basil Radford/Naughton Wayne), opanowanego Paula Lucasa (dr Hartz) czy świetnego Emile Boreo jako Borysa, dyrektora hotelu z początku filmu.

Lekkie, bezpretensjonalne, rozrywkowe kino na wysokim poziomie. Nadal pełne energii.

8/10

Radosław Ostrowski

Tajny agent

Karl Verloc jest właścicielem kina i ma piękną żonę. Sprawia wrażenie spokojnego i uczciwego obywatela. Jednak pod tą maską, kryje się członek organizacji anarchistycznej, dokonuje różnego rodzaju zamachów i działań sabotażowych. Jednak Verloc tym razem dostaje zadanie podłożenia bomby pod Picadilly Circus. Mężczyzna jednak wysyła brata żony.

tajny_agent

Alfred Hitchcock, który już w latach 30-tych miał uznaną renomę, tym razem uwspółcześnił powieść Josepha Conrada o terroryzmie. Sama intryga jest dość prosta i mało zaskakująca, całość jest dość krotka, by nie zanudziła. Poza banalnością treści, częściowo się broni warstwa formalna (zwłaszcza scena, gdy Steve jedzie autobusem na miejsce – wtedy napięcie jest naprawdę silne, co jest zasługą zdjęć i montażu), jednak kilka wątków (romans między sprzedawcą a żoną) jest zbędny i przynudza. Nie ma tutaj pokazanych trupów czy brutalnych scen (wiadomo, cenzura), co może być zaletą, nie brakuje odrobiny humoru, zaś grający główną rolę Oskar Homolka jest po prostu świetny. Mnie jednak ten film wynudził i pozostawił obojętnym. Trochę szkoda, ale zestarzał się ten tytuł niemiłosiernie.

5/10

Radosław Ostrowski

Sezon na zabijanie

Benjamin Ford walczył podczas wojny w Jugosławii, gdzie Bośniacy walczyli z Serbami. Wojna go mocno zniszczyła, że zostawił swoją rodzinę i zaszył się w lesie. Podczas drogi do apteki, poznaje turystę Emila Kovaca. Obaj panowie się zaprzyjaźniają, prowadzą rozmowy i decydują się następnego dnia zapolować na jelenia. Ale tak naprawdę panowie zaczynają polować na siebie, bo Kovac ma z Fordem rachunki do wyrównania.

killing_season1

Są tacy reżyserzy, po których można się spodziewać najgorszych filmów. Ale kiedy nagle takiemu reżyserowi się udaje, to wtedy nie bardzo wiadomo jak zareagować. Kimś takim jest Mark Steven Johnson – twórca tak legendarnych gniotów jak „Daredevil” czy „Ghost Rider” tym razem zrobił bardzo skromny film trochę przypominający technicznie kino klasy B. Ale tym razem ten filmowiec zrobił dobry film – coś, czego mu się nigdy nie udawało. Jak to możliwe? Może i sam temat zemsty jest archetypowy i trudno w tej materii wymyślić cokolwiek nowego, ale za to realizacja jest więcej niż solidna. Piękne zdjęcia plenerów (las, a także sceny wojenne ukazane w sepii), umiejętnie budowana atmosfera osaczenia i „polowania”, świetny montaż, trzymanie w napięciu. I nie brakuje też może mało zaskakujących, ale zawsze aktualnych wniosków na temat wojny, gdzie ofiary są po obu stronach. Można podyskutować, że zakończenie dość słabe, że mały budżet, że za spokojny ten film, ale to już trochę czepianie się na siłę.

killing_season2

To jest spektakl dwóch aktorów, którzy wspięli się po prostu na wyżyny umiejętności i stworzyli pełnokrwiste postacie. Robert De Niro jak zawsze jest opanowany i stonowany, skrywający swój ból i wojenną przeszłość. Samotny, odizolowany od świata, wybiera życie pustelnika. Ale postawiony pod ścianą, jest w stanie zabić. Za to największą niespodzianką był John Travolta w roli bałkańskiego Serba. Mówi jak Serb (akcent nie drażnił, brzmi autentycznie), wygląda jak Serb i konsekwentnie planuje swoją zemstę za śmierć bliskich. Obaj panowie mają swoje racje i udźwignęli ten film, brawo.

Johnson zrobił udany film, czyli pokazał, że nie należy go skreślać na polu reżyserskim. Kto wie, czym jeszcze ten człowiek będzie w stanie nas zaskoczyć.

7/10

Radosław Ostrowski

Czas zapłaty

Max Levinsky jest policjantem bezskutecznie próbującym dorwać złodzieja Jacoba Sternwooda. Podczas jednej z prób, zostaje postrzelony. 3 lata później syn Jacoba zostaje schwytany z raną postrzałową w brzuch. Gangster decyduje się wrócić do kraju, by znaleźć sprawców, a Max wraca do gry.

czas_zaplaty1

Brytyjczycy uznali, że nie chcą być gorsi niż koledzy zza Wielkiej Wody i kino akcji też potrafią zrobić. Tym razem postanowił to zrobić niejaki Evan Creevy, któremu udało się to całkiem nieźle. Intryga jest zgrabnie napisana i tak powikłana, że wymaga to dużego skupienia, choć mało wiarygodna i trochę mało realistyczna (spisek na szczycie władzy). Niby jedziemy po kliszach, jednak nie ma poczucia zbytniego znużenia, w dodatku całość jest nieźle zrobiona wizualnie. Dominuje tutaj czerń i zieleń, a nocą Londyn jest bardzo ponury. Może i jest to przewidywalne, ale czas nie jest stracony.

Ale niestety film ma jedną poważną wadę – antypatycznego głównego bohatera granego przez Jamesa McAvoya. Max w jego wykonaniu nie wzbudza zaufania, a jego zachowanie miejscami sprawia wrażenie nie do końca logicznego (zwłaszcza końcówka), jest uparty i lekko narwany. Za to jego antagonista (świetny Mark Strong) jest jego kompletnym przeciwieństwem – spokojny, opanowany, konsekwentny i gotowy do walki. Poza nimi na drugim planie wybijają się niezawodni Peter Mullan (Roy Edwards, prawa ręka Jacoba), David Morrissey (naczelnik Thomas Geiger) i Andrea Riseborough (Sarah Hawks).

czas_zaplaty2

Nie jest to najlepszy brytyjski film wszech czasów czy kino moralnego niepokoju, ale nie o to chodzi. Niezła akcja, zgrabna intryga i przyzwoite aktorstwo pozwalają miło spędzić te półtorej godziny.

6/10

Radosław Ostrowski

Stoker

India Stoker jest 18-letnią dziewczyną, która mieszka z matką i ojcem, z którym chodziła na polowania. W dniu jej urodzin, jej ojciec ginie w tajemniczym wypadku. I wtedy w jej domu pojawia się tajemniczy wuj Charlie, o którego istnieniu nigdy nie słyszała. I facet ma strasznego fioła na jej punkcie.

stoker1

Amerykanie mają w zwyczaju zauważać zdolnych i utalentowanych filmowców i zazwyczaj po ich pierwszym filmie nakręcony w swoim gruncie, ściągają takiego człowieka do Hollywood, by nakręcił to samo. Tym razem padło na Chan-wook Parka – twórcę kultowej trylogii zemsty („Pan Zemsta”, „Oldboy”, „Pani Zemsta”), którego dorobek dla mnie nie był zbyt dobrze znany. Sama historia pozornie wydaje się opowieścią inicjacyjną o wchodzeniu w dorosłość. Ale to byłoby za proste, bo jest pewna mroczna tajemnica, skrywane pragnienia i obsesje. Po drodze będzie kilka trupów, zaś finał nawet mnie wywrócił wszystko do góry nogami (choć początek i koniec jest prawie taki sam). Reżyser nie boi się odważnych montażowych zbitek (zabójstwo chłopaka w lesie przeplatane z kąpiącą się pod prysznicem Indią czy odkrycie pierwszego zabójstwa Charliego) wywracających całą historię, wizualnego piękna (czołówka, gdzie napisy „wtopione” są w otoczenie) oraz mrocznej atmosfery ze stylowego horroru (India i Charlie grający na fortepianie). Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś inny mógł to opowiedzieć.

stoker2

I w końcu jak to jest zagrane. Lubię chwalić aktorów za to co robią, ale jak nazwać to, co dzieje się w „Stokerze”? Rozpisane jest to na trzy mocne postacie, pełne niejednoznaczności i tajemnicy. Zacznę od „najsłabszego” ogniwa, czyli Nicole Kidman – atrakcyjna matka Indii. Kobieta niezaspokojona, osamotniona i przyzwyczajona do bogactwa, musi sobie sama radzić ze wszystkim, także z brakiem męża. Ale wtedy pojawia się Charlie, genialnie poprowadzony przez Matthew Goode’a – elegancki, przystojny, zawsze opanowany. Nawet gdy dusi paskiem od spodni. Dlatego ta postać wywołuje większe przerażenie niż innych filmowi psychopaci. Jednak nawet on nie jest w stanie przebić Indii. Mia Wasikowska w tej roli na początku sprawia wrażenie zamkniętej w sobie nastolatki, wchodzącej w dorosłe życie przez dość mroczną inicjację. Więcej nie zdradzę, bo na zaskoczeniu bazuje ten film.

stoker3

Mroczne, ale jednocześnie bardzo precyzyjne kino, gdzie każdy kadr jest taki jaki być powinien, tu nie ma przypadków. Jednocześnie bardzo emocjonalne i miejscami mocno chwytające za gardło.

8,5/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Lokator

Trelkovsky jest polskim imigrantem, który przebywa we Francji. Udaje mu się odnaleźć lokum w kamienicy, gdzie mieszkańcy dbają o porządek. Coraz bardziej zwracają uwagę Trelkovskiemu, który ich zdaniem zachowuje się zbyt głośno. Coraz bardziej zaczyna być przekonany, że sąsiedzi chcą go zabić.

lokator1

Roman Polański znowu balansuje między światem realnym a urojonym. Opierając się na powieści Rolanda Topora, reżyser próbuje znów zagrać tak, jak zrobił to w przypadku „Dziecka Rosemary”, chociaż nie wydaje mi się, że udało się to tak perfekcyjnie jak w tamtym filmie. Widać, że mieszkańcy wobec Trelkovskiego zachowują się dość nieufnie i wręcz wrogo, co nie do końca wydaje się naturalne. Z drugiej strony (druga połowa filmu) widać, że Trelkovski ma zwidy (wchodzi do kibla, gdzie ma widok na swoje lokum i w oknie widzi… siebie) i szuka spisku tam gdzie, go nie ma (samobójstwo Trelkovskiego, gdzie mieszkańcy niczym w operze obserwują całe zajście). Jedynie zakończenie wywraca cały film do góry nogami (nie, nie powiem wam), jednak senna atmosfera i zbytnia groteskowość działa wręcz usypiająco.

lokator2

Owszem, technicznie trudno się przyczepić (świetne zdjęcia Svena Nykvista, zgrabny montaż oraz dość ciekawa scenografia), aktorsko też – sam Polański (Trelkovsky), a także Isabelle Adjani (Stella), Melvyn Douglas (pan Zy) i Shelley Winters (dozorczyni) wypadają przynajmniej dobrze. Ale sam film niespecjalnie mnie zaangażował, co nie świadczy zbyt dobrze. Niby wszystko jest jak być powinno, ale nie zagrało.

5,5/10

Radosław Ostrowski

Panaceum

Emily jest młodą kobietą, której mąż wychodzi po 4 latach z więzienia. Cierpi na depresję, a powrót męża tylko pogarsza ten stan. Poznany w szpitalu dr Banks, przepisuje jej lekarstwa, terapia wydaje się być owocna, ale pojawiają się skutki uboczne. Wtedy Emily zabija swojego męża w stanie lunatykowania, zaś dr Banks zostaje wzięty na celownik.

panaceum1

Tym filmem Steven Soderbergh zdecydował się pożegnać z kinem. Tutaj pobawił się w thriller z lekami i przemysłem farmaceutycznym w tle. Choć tempo filmu jest dość powolne, by nie rzec ospałe, to jednak dzieje się tu sporo. Nie zabraknie kilku wolt i zaskoczeń (niestety, nie mogę ich zdradzić, bo to osłabi film), zgrabnie prowadzonej intrygi oraz bardzo fachowej realizacji (stonowane zdjęcia, surowy montaż) oraz budująca lekko oniryczny klimat muzyka Thomasa Newmana. Tutaj jest ciekawie, intrygująco i z paroma zaskakującymi niespodziankami. Więcej zdradzić nie mogę, nawet gdybym chciał.

panaceum2

Ostatnia rzecz jaką mogę powiedzieć to fakt, że film ma świetną obsadę z fantastyczną Rooney Marą i Judem Lawem na czele. Nawet zazwyczaj drewniany Channing Tatum poradził sobie dobrze, tak samo Catherine Zeta-Jones.

Jeśli Soderbergh chciał tym filmem pożegnać się z kinem, to chyba mu się udało. Jednak krążą wieści, że się przerzuci do telewizji i tam będzie realizował kolejne projekty. Jak będzie, czas pokaże.

7/10

Radosław Ostrowski

Matnia

George i Teresa są małżeństwem z krótkim stażem. On rzucił pracę w firmie i maluje, ona hoduje kurczaki i zdradza męża. Oboje mieszkają w zamku na odludnej wyspie. Ich dość spokojne i stabilne życie ulega zmianie, gdy do ich domu wpadają postrzeleni gangsterzy (Richard i Albert), którzy czekają na swojego szefa – Katelbacha.

matnia1

Już po tym opisie widać, że ten film mógł nakręcić tylko jeden człowiek – Roman Polański. Można powiedzieć, że w pewnym sensie to inna wersja „Noża w wodzie”. Psychologiczna gra ubrana tym razem w konwencję thrillera, jednocześnie łamiąc jego reguły, bo bohaterowie nie do końca pasują do swoich ról – oprawca ma postrzeloną rękę, zaś „zakładnicy” to ludzie niedopasowani do siebie,w dodatku to kobieta tutaj przejmuje inicjatywę i jej zachowanie napędza sporą część akcji (pozwala sobie nawet wypić wódkę z gangsterem). Brzmi dość absurdalnie? Pachnie to Beckettem („Matnia” miała być adaptacją „Czekając na Godota”), w dodatku okraszone jest to sporą dawką czarnego humoru, zaś napięcie w wielu miejscach jest namacalne, jednocześnie serwując dość szerokie pole do interpretacji i będące świetnie zrealizowane (zdjęcia, montaż).

matnia2

Także od strony aktorskiej film prezentuje się na wysokim poziomie. Wszystko jest tutaj rozpisane na 3 postacie: agresywnego i twardego Richarda (Lionel Stander), uległego, stonowanego George’a (Donald Pleasence) oraz prowokującą Teresę (Francoise Dorleac), która próbuje zmusić panów do działania. Ich relacje są clou tego filmu, zaś oni sami okazują się dość złożonymi postaciami.

Polański po raz kolejny potwierdza swój talent oraz sprawność realizacyjną. Mroczne kino, które wymaga wiele, dając równie dużo.

7/10

Radosław Ostrowski

Wstręt

Carol razem z siostrą Helen mieszkają w Londynie. Pierwsza pracuje jako manicurzystka, druga zaś romansuje z żonatym facetem. Kiedy Helen wyjeżdża, pozostawiona sama sobie kobieta coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością.

wstret1

Po opuszczeniu Polski na skutek „Noża w wodzie”, Roman Polański przyjechał do Londynu i tam stworzył film, który całkiem nieźle się trzyma do dzisiejszego dnia. Reżyser bardzo wnikliwie obserwuje obłęd kobiety, redukując dialogi do minimum i stawiając przede wszystkim na warstwę wizualną. Świetne czarno-białe zdjęcia, w których opanowano oświetlenie i różne odcienie szarości budują klimat alienacji i osaczenia, okraszając to wszystko sporą dawką surrealizmu (pękające ściany w mieszkaniu, dotykające ją zza ścian męskie dłonie czy zbliżające się ściany). Choć od początku podejrzewamy, że coś z Carol jest nie tak, to dopiero finał ostatecznie rozwiewa nasze wątpliwości. Dodatkowo jeszcze bardzo jazzująca muzyka oraz warstwa dźwiękowa potęgują tą szaloną atmosferę. Choć „Wstręt” może wydawać się odrobinę przerysowany i przesadzony, zaś podobną tematykę prezentowano jeszcze parokrotnie, to jednak pozostaje dobrym filmem potwierdzającym talent Polańskiego. Cóż, takie są losy pionierów.

wstret2

Trudno jednak zignorować tutaj Catherine Deneuve, grającą obłąkaną Carol. Na początku sprawia wrażenie zgaszonej, skrytej kobiety. Ale im dalej w las, tym bardziej zaczyna zachowywać się dziwaczniej (prasowanie żelazkiem nie podłączonym do gniazdka), doprowadzając do tragicznego finału. Aktorka wybroniła się i dobrze się ją ogląda.

„Wstręt” nadal pozostaje ciekawym i interesującym portretem schizofrenii, co potwierdzili sami psychiatrzy. A jak oni uważają film za wiarygodny, to chyba coś w tym jest.

6,5/10

Radosław Ostrowski