Oliver i spółka

Teraz coś ze starszych dzieł studia z Myszką Miki, będący wariacją na temat „Olivera Twista”. Ale zamiast slumsów XIX-wiecznego Londynu, jesteśmy we współczesnym Nowym Jorku. A kim jest Oliver? Bezdomnym kotem, próbującym jakoś żyć po tym mieście. I wtedy poznaje niejakiego Bajera, psiego cwaniaka należącego do gangu, mającego jeden cel: pomóc spłacić dług swojego pana.

oliver_i_ferajna1

Od razu ostrzegam: „Oliver i spółka” jest animacją zrobioną w bardziej staroświecki sposób, jaki znany jest z produkcji lat 70. oraz 80., czyli bardzo prosta kreska, z bardzo niewielkimi szczegółami, jeśli chodzi o tło. Dzisiaj coś takiego może wydawać się bardzo archaiczne, ale to raczej z powodu rozleniwienia dzisiejszymi popisami speców od grafiki komputerowej. Niemniej film George’a Scribnera ma w sobie wiele uroku, a zwierzaki wyglądają bardzo uroczo. O dziwo scen śpiewanych jest bardzo mało i nie są w żaden sposób musicalowe (może poza popisem Bajera), co jest pewnym zaskoczeniem. Ale od razu ostrzegam: to bardzo mroczny film, gdzie nie brakuje przemocy, chociaż krwi oszczędzono nam. Bo mamy szantaż, gangstera z bezwzględnymi dobermanami (ksywy Landryn i Karmel wydają się złośliwym żartem), doki czy podniszczone doki – to nie jest świat, z jakim dzieci zazwyczaj mają do czynienia. I to zderzenie bezwzględnego świata z siła przyjaźni jest najmocniejszą rzeczą tego filmu.

oliver_i_ferajna2

Film jest bardzo króciutki (niecała 80 minut), a intryga nie należy do skomplikowanych. Niby wszystko jest na miejscu, ale poza zakończeniem i odbiciem pewnej dziewczynki, sama historia mnie nie zaangażowała za bardzo. Prawdopodobnie dlatego, że już z takich filmów jak „Oliver i spółka” zwyczajnie wyrosłem, chociaż doceniam mroczniejszą tonację oraz poważniejsze motywy. Tak samo warto pochwalić polski dubbing, w którym najbardziej bryluje wyluzowany Robert Czebotar (Bajer) i urocza Edyta Jungowska w roli głównej. Nie można też nie wspomnieć kradnących każdą scenę Jana Prochyrę (Frankie) oraz Jacka Kawalca (Tino), dodających lekkości.

oliver_i_ferajna3

Gdybym obejrzał ten film w wieku 6-7 lat, byłoby OGROMNE prawdopodobieństwo, że spodobałby mi się o wiele, wiele bardziej niż teraz. Z dzisiejszej perspektywy to prosta historia, gdzie sporo problemów i komplikacji rozwiązywanych jest dość szybko, kreska jest dość skromniutka, muzyka popowa (a piosenki chwytliwe), niemniej jest to na swój sposób urocze. Dla najmłodszych, którzy chcą zacząć przygodę z kinem.

6,5/10 

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s