Seria niefortunnych zdarzeń – seria 3

Na pewno wielu z was śledziło losy sierot Baudelaire’ów, na których majątek dybie złowrogi hrabia Olaf. Mam dla fanów tego telewizyjnego cyklu dwie wiadomości – trzecia serii ciągle potrafi zaskakiwać i utrzymuje poziom poprzedników. Ale jest też ostatnim spotkaniem z całym tym zwariowanym światem, gdzie doszło do rozpadu między członkami pewnej organizacji o skrócie WSZ. Jak pamiętamy druga seria zakończyła się cliffhangerem – dosłownie. Klaus i Wioletka spadają w przepaść swoim wozem, zaś Słoneczko zostaje porwane przez hrabiego Olafa i jego świtę, więc sytuacja jest niewesoła. Ale jak wiemy nie od dziś, jakoś zawsze udawało naszemu rodzeństwu wyjść z tarapatów.

seria_niefortunnych_zdarzen31

Trzecia seria oparta jest na ostatnich czterech częściach cyklu Daniela Handlera. Im dalej w las, tym coraz bardziej atmosfera staje się mroczna i niemal do samego końca czuć pewną fatalistyczną aurę nad naszymi bohaterami. Dawno jednak zostaje porzucony schemat z serii pierwszej, ale coraz bardziej odkrywamy kolejne tajemnice dotyczące schizmy, jej przyczyny oraz dlaczego hrabia Olaf stał się tym, kim jest. Bo – co chyba może zaskoczyć – nasz antagonista nie był takim demonicznym łotrem. Podział na dobrych i złych (taki jednoznaczny) zaciera się, zaś pozornie ci dobrzy też mają wiele za uszami, o czym przekonamy się podczas kulminacyjnego zdarzenia w Hotelu Ostateczność, co doprowadza do paru nieprzyjemnych wolt oraz moralnie wątpliwych decyzji. Pojawiają się też nowe, kluczowe postacie jak Kit Snicket (ciężarna wolontariuszka WSZ oraz siostra Jacquesa i Lemony’ego),  dość demoniczna para (Mężczyzna z brodą, ale bez włosów i Kobieta bez brody, ale z włosami) wywołująca strach u samego Olafa czy w końcu menadżerowie hotelu Ostateczność (bracia bliźniacy).

seria_niefortunnych_zdarzen35

Jeśli podobały wam się wstawki śpiewane, to… nie znajdziecie ich. Nie znaczy to jednak, że twórcy zrezygnowali ze swojego specyficznego humoru, który pozwala jakoś spokojniej przetrwać całą tą eskapadę. Nadal wrażenie robi świetna scenografia, choć miejsc do popisu nie było zbyt wiele – podpalona kryjówka czy hotel Ostateczność wyglądają olśniewająco, tak jak okręt podwodny. Wszystko to buduje klimat, będący mieszanką groteski, mroku i powagi, a jednocześnie czuć tutaj aurę przemijania, co mocno podkreśla narracja samego Snicketa (ten element pozostaje niezmienny).

seria_niefortunnych_zdarzen33

Dla wielu pewnym problemem może być zakończenie, które wydaje się pozornym happy endem. Naszym bohaterom udaje się przeżyć, jednak ich losy pozostają tajemnicą. Tak jak wiele wątków pozostaje niejako urwanych i w sporej części niedopowiedzianych (działalność WSZ, dalsze losy Bagiennych, sam Snicket), wywołując spore poczucie niedosytu. Niemniej nie mogłem odczuć satysfakcji z rozwiązania głównego wątku oraz kilku kapitalnie poprowadzonych scen jak proces hrabiego Olafa czy finał na wyspie.

seria_niefortunnych_zdarzen32

Nadal serial – poza realizacją – zachwyca też kapitalnym aktorstwem, ale to wie każdy, kto miał z tym cyklem styczność. Wszyscy przewijający się dotychczas bohaterowie (hrabia Olaf, Baudelaire’owie, Lemony Snicket, Esmeralda Szpetna, pan Poe) ciągle są fantastyczni i oglądanie ich sprawia masę przyjemności, zyskując coraz więcej głębi. Z nowych postaci najbardziej w pamięć zapada demoniczny duet Richard E. Grant/Beth Grant (zbieżność nazwisk przypadkowa), budzący lęk samym przerażeniem oraz niemal obojętnym, matowym głosem, a także Allison Williams (Kit Snicket) oraz Peter MacNichol (próbujący żyć z dala od cywilizacji Ishmael, który skrywa pewną tajemnicę).

seria_niefortunnych_zdarzen34

Nie mogę pozbyć się wrażenia, że to już jest koniec i więcej już nie spotkam się z bohaterami „Serii niefortunnych zdarzeń”. Z jednej strony jest to komediowo-przygodowy serial pełen surrealistyczno-groteskowego stylu, wyróżniając się z grona innych seriali Netflixa. Z drugiej ma też dość wiele do powiedzenia na temat świata i te wnioski nie są zbyt wesołe, co dziwnie ze sobą współgra. Dojrzewanie dawno nie było takie słodko-gorzkie, mroczne, ale też z pewną nutką nadziei.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s