Śmiertelny rejs

Gdzieś na otwartym morzu płynie Argonautica – statek wycieczkowy w swój pierwszy rejs. Trwa akurat sztorm i burza, więc warunki nie za dobre. Do tego dochodzi do gigantycznej awarii, przez co nie ma szans na ratunek. Mało nieszczęść? Dołóżmy do tego atak tajemniczych monstrów plus wejście grupki najemników na pirackim statku, dowodzonym przez Flanagana. A na statku jest jeszcze czarująca złodziejka, która została przyłapana na gorącym uczynku.

smiertelny rejs1

Jak możecie wywnioskować po fabule, nakręcony w 1998 roku film Stephena Sommersa to B-klasowy film grozy zmieszany z kinem akcji. Tylko, że zrobionym za duże pieniądze jak na tamte czasy (ponad 50 milionów dolców). Fabuła nie jest specjalnie zaskakująca ani skomplikowana, czyli grupka ludzi w odizolowanej przestrzeni walczy z paskudnym monstrum. Jeśli kojarzy wam się to z „Obcym” (zwłaszcza częścią drugą), to powinniście poczuć się jak w domu. Tylko, że zamiast Ellen Ripley oraz komandosów, są chciwi najemnicy oraz lekko łobuzerski Flanagan. Czyli taki współczesny Han Solo, chcący szybkiego zarobku i nie zadaje pytań o nic. Intryga wydaje się mieć drugie dno (innymi słowy chodzi tylko o hajs), ekipa zaczyna coraz bardziej się wykruszać – spryt i giwery nie wystarczą do pokonania paskud. Tylko, czemu o tych istotach opowiada właściciel statku, a nie jakiś naukowiec obecny na statku? Niby pierdoła, lecz takie drobiazgi troszkę psują frajdę. Są drobne bzdury w rodzaju krzyczenia pod wodą czy dość przewidywalny zdrajca w grupie, ale nikt nie miał tutaj większych ambicji niż dostarczanie rozrywki.

smiertelny rejs2

Sama akcja jest poprowadzona sprawnie, a kilka scen (ucieczka na skuterze w finale czy ciągłe bieganie w środkowej części) potrafią ekscytować. Stricte horroru tu nie ma, bo jest monstrum – w bardzo paskudnych efektach specjalnych (znaczy się brzydko zestarzał) – z mackami. A te połykają ludzi żywcem, zostawiając po sobie morze krwi. Jest brutalnie, a scena z pozostawionymi szkieletami w magazynie robi piorunujące wrażenie. Jeszcze pozostaje finał, mogący sugerować ciąg dalszy. Ale poległ w kinach, więc nic z tego nie wyszło. Ale i zdjęcia czy scenografia także robią wrażenie, tak jak muzyka Jerry’ego Goldsmitha.

smiertelny rejs4

Nie ma tutaj jakiś wielkich gwiazd w tym przedsięwzięciu, choć parę znajomych twarzy się tu pojawia. Flanagan ma tutaj aparycję Treata Williamsa, który swoją rolę traktuje z dużym dystansem i ma taki błysk awanturnika w oczach. Drugim najmocniejszym punktem jest trzymający poziom Wes Studi w roli szefa najemników, będącym opanowanym profesjonalistą. Troszkę humoru dodaje Kevin J. O’Connor (mechanik Pantucci), oko przyciąga Famke Janssen (złodziejka Trillian), zaś z grupy najemników najbardziej wybija się lekko nerwowy Jason Flemyng (Mulligan).

smiertelny rejs3

„Śmiertelny rejs” może i jest kalką klasycznych horrorów, niemniej jest tego w pełni świadomy. Bardzo lekka rozrywka, zrobiona bardzo porządnie, czego po filmie klasy B nie jest częste. Może nie jest to najlepszy film klasy B, lecz swoje zadanie wykonuje bez zarzutu.

6/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s