Ukryta gra

Październik 1962 roku był dość gorący, bo świat stanął na krawędzi III wojny światowej. Sowieci przesyłali na Kubę statkami części do broni nuklearnej, gdzie miały być odpalone z tamtejszych instalacji rakietowych. Zagrożenie to jednak zostało powstrzymanie dzięki blokadzie przez USA oraz ustąpieniu Chruszczowa z obranej ścieżki. Bluff się nie udał, jednak cała ta sytuacja to tylko tło do tego filmu.

Bohaterem „Ukrytej gry” jest Joshua Mansky, profesor matematyki z umysłem działającym niczym najszybszy Internet na świecie. Tylko, żeby jakoś w tym świecie funkcjonować znieczula się alkoholem, by zwolnić tempo. Oprócz tego lubi grywać w karty dla pieniędzy, dzięki czemu żyję. Jednak pewnej nocy w knajpie pojawia się kobieta z propozycją, ale mężczyzna odmawia. I to był błąd, bo kobiecie się nie odmawia, zwłaszcza pracującej dla CIA. Matematyk ma dość proste zadanie uczestnictwa w szachowym pojedynku z radzieckim arcymistrzem w… Pałacu Kultury i Nauki. Pierwotny szachista, który miał odbyć pojedynek zmarł w niejasnych okolicznościach, a rozgrywać ma trwać 5 pojedynków. Tylko, że Mansky nie wie, iż całe to przedsięwzięcie ma swoje drugie dno.

ukryta gra1

Czego jak czego, ale u nas szpiegowskich filmów nie robi się zbyt często. Zwłaszcza w tzw. amerykańskim stylu, czyli na bogato, z budżetem, gwiazdorską obsadą (nie tylko z Polski) oraz wciągającą intrygą. Zadania tego podjął się debiutujący reżyser Łukasz Kośmicki, choć nie jest postać anonimowa w branży filmowej. W latach 90. był bardzo cenionym autorem zdjęć, później założył firmę realizującą reklamy, a ostatnim głośnym tytułem z jego udziałem był „Dom zły”, do który współtworzył scenariusz. Jednak reżyserowanie i tworzenie zdjęć to dwie kompletnie różne sprawy.

ukryta gra3

Muszę przyznać, że „Ukryta gra” wciąga, choć pozornie rozgrywka szachowa wydaje się być mało filmowa do pokazania. Poza tym film szpiegowski nie powinien mieć łatwej historii, by móc bardziej trzymać w napięciu, ale też nie może być zbyt skomplikowany, aby nie zanudzić. Reżyserowi udaje się zachować balans między rozgrywką szachową a rozgrywką wywiadowczą, gdzie nie końca wiadomo komu można zaufać, kto dla kogo naprawdę pracuje. Jednocześnie udaje się zachować klimat realiów lat 60., pokazany z perspektywy obcego człowieka. Niby jest przyjaźnie i gościnnie, ale Wielki Brat wszystko słyszy i ma swoich ludzi. A żeby osiągnąć sukces (także propagandowy) jest w stanie posunąć się do wszystkiego. Wszystko jest bardzo starannie wyegzekwowane (scena pierwszego pojedynku to montażowy majstersztyk), nie brakuje dowcipnych dialogów, pomagającej w budowaniu suspensu muzyki Łukasza Targosza oraz stylowych zdjęć Pawła Edelmana.

ukryta gra2

Jednak prawdziwym bohaterem tego filmu jest Pałac Kultury i Nauki. I nie chodzi tylko o swoje gabaryty, ale też sieć korytarzy oraz tajemnych przejść, które odegrają istotną rolę w drugiej połowie filmu. W zasadzie nie ma jakiejś poważnych wad, może poza prostym podziałem na dobrych Amerykanów i złych Ruskich, niemniej pojawia się kilka odcieni szarości. Nawet chwile patosu są przeładowane ironią i cynizmem, pokazując bezradność jednostki wobec systemu. Bez względu na ustrój i przekonania polityczne, co jest małym plusikiem. Tak samo jak bardzo gorzki epilog tego filmu, gdzie wydawałoby się, że zagrożenie nuklearne to przeszłość.

ukryta gra4

Międzynarodowa obsada robi bardzo dobrą robotę. Klasę potwierdza Bill Pullman w roli wycofanego matematyka Mansky’ego, który próbuje odnaleźć się w całej tej plątaninie. Nie mówi wiele, uważnie obserwuje i szybko wyciąga sensowne wnioski. Jednak jego najlepsze momenty są wtedy, kiedy próbuje opanować się w nerwowych sytuacja jak podczas kluczowego wydarzenia w toalecie, podczas gry. W samych oczach widać gotujące się emocje czy w sposobie chodzenia. Równie świetny jest Aleksiej Serebriakow jako generał Krutow, szef kontrwywiadu. Bardzo opanowany, pewny siebie, zawsze mówiący spokojnym głosem. Innymi słowy nie jest to przerysowany czarny charakter, ale rasowy szachista, próbujący przewidzieć działanie na kilka ruchów do przodu. Takich antagonistów pamięta się długo. Dla mnie jednak film ukradli Robert Więckiewicz oraz Wojciech Mecwaldowski. Pierwszy jako dyrektor PKiN-u tworzy postać naznaczoną przeszłością i nieufnego wobec nowych panów Polski. Dlatego łatwo nawiązuje więź z Mansky’m, stając się w jakimś sensie przyjacielem. Z kolei Mecwaldowski w epizodzie jako konferansjer zapada w pamięć swoim sposobem mówienia oraz wyglądem.

Byłem zaintrygowany zwiastunem, a dostałem naprawdę dobrze zrobiony film z intrygą bardzo dokładnie przygotowaną. Historia wciąga, realizacja jest porządna, a aktorstwo z wysokiej półki. Innymi słowy jest to, czego w kinie gatunkowym potrzeba i czego szukam.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s