Stare grzechy mają długie cienie

Małe miasteczko gdzieś na prowincji Hiszpanii, rok 1980, czyli trzy lata po śmierci generała Franco. Tutaj zostają przeniesieni dwaj policjanci z Madrytu – Juan i Pedro. Dlaczego tak się stało? Nie wiemy, ale obaj panowie się różnią jak noc i dzień. Pierwszy bardziej przypomina zachowaniem naszego Franza Maurera, drugi jest bardzo młodym idealistą trzymającym się nowych reguł oraz przepisów. Ale to oni muszą podjąć śledztwo w sprawie zaginięcia dwójki nastolatek – Carmen i Estrellę. Ale następnego dnia dziewczyny zostają znalezione martwe.

stare_grzechy1

Hiszpańskie kino znane jest głównie z produkcji dzieł Almodovara oraz kina grozy. Dlatego pewnym zaskoczeniem było dla mnie spotkanie z tym kryminałem. „Stare grzechy…” troszkę klimatem przypomina pierwszą serie „Detektywa” zmieszanego z „Psami”, gdzie jeszcze nowe porządki nie do końca się przyjęły, a ludzie ciągle darzą sentymentem faszystowską dyktaturę. A to wszystko tworzy bardzo mroczny, wręcz fatalistyczny klimat. To miejsce nie tylko jest pełne brudu, zbrodni oraz degrengolady, że masz dwa wyjścia: albo marnie zarabiać przy zbiorach albo uciekać stąd. Ewentualnie zająć się jakimś lewym interesem. Korupcja, szantaż, pornografia, przemoc oraz ogromna tajemnica, kawałek po kawałku odkrywana na dwa sposoby: albo wyciąganiem zeznań za pomocą pięści (Juan) albo wnikliwą obserwacją i trafnie zadawanymi pytaniami (Pedro). I o dziwo, obydwie te metody nawzajem się uzupełniają.

stare_grzechy2

Bardziej od kryminalnej intrygi reżysera interesuje portret czasów Hiszpanii, gdzie stara władza (teoretycznie) została wyrzucona, ale nowa, demokratyczna jeszcze nie w pełni działa. Poczucie atmosfery jeszcze bardziej potęguje minimalistyczna muzyka oraz niesamowite zdjęcia (ujęcia z góry czy z czołówki – perełka), gdzie pod mocnym słońcem czai się Zło. Także finał daje wiele do myślenia, ale sami się przekonacie.

stare_grzechy3

Kryminał Alberto Rodrigueza ma równie mocną obsadę, z której wybija się nasz duet, czyli stary cynik (świetny Javier Gutierrez) oraz młody idealista (mocny Raul Arevalo), którzy za sobą zbyt nie przepadają. Różnice między nimi nie są pokazywane na zasadzie dyskusji, lecz drobnych spojrzeń oraz mowie ciała, która pokazuje o wiele więcej niż są w stanie powiedzieć słowa. Jednak potrafią przełamać swoje animozje, chociaż pozostają nieufni.

stare_grzechy4

„Stare grzechy…” to przykład mrocznego, gęstego od klimatu kryminału. Chociaż nie wszystkie elementy zostają wyjaśnione (kto diluje narkotykami i jaką rolę pełni tajemnicza jasnowidzka), to można zanurzyć się głęboko w tej historii. To ubrane w kino gatunkowe krytyczne spojrzenie na transformację brzmi dziwnie znajomo w naszym pięknym i uczciwym kraju.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s