Młynarski-Masecki Jazz Camerata Varsoviensis – Fogg – pieśniarz Warszawy

fogg-piesniarz-warszawy-b-iext53006665

Co rok Muzeum Powstania Warszawskiego z okazji rocznicy powstania zawsze wydaje album z tą tematyką. Jednak tym razem postanowiono pójść w zupełnie innym kierunku, bo postanowiono przypomnieć dorobek przedwojennego klasyka polskiej piosenki – Mieczysława Fogga. Zadania podjął się znany już duet Jan Młynarski (wokal, produkcja) oraz Marcin Masecki (pianista, aranżaer), powołując Jazz Camerata Varsoviensis.

A jakie my tu znajdujemy frykasy? Od największych hiciorów, po te troszkę zapomniane lub mniej kojarzone z tym wykonawcą utworem. Produkcyjnie przypomina to poprzednie dzieło duetu Młynarski/Masecki, czyli nagrania brzmią jakby powstały te 70-80 lat temu i ktoś po latach je odgrzebał, zremasterował oraz rozpowszechnił. Początek to zwiewne “A ja sobie gram na gramofonie”, gdzie na początek dostajemy śliczne klarnety z wręcz falującymi smyczkami (zwłaszcza w refrenie). By nie było tak nudno pojawia się rozpędzone “Polowanie na tygrysa” – foxtrot wspólnie śpiewany, gdzie instrumenty nie są w stanie złapać oddechu, a Masecki szaleje na pianinie oraz przy aranżacji (“tuptanie” w środku), dodając lekkości. I kiedy wydaje się, że będzie tak leciutko, wręcz przyjemnie, wchodzi prawdziwy walc (a nawet walec) – “Ja mam czas, ja poczekam”, z melancholijnymi skrzypcami oraz wręcz “grobowym” fortepianem. Tutaj instrumenty mają więcej do powiedzenia, a nawet swoje solo ma mandolina. Lekkość pozornie wraca do “Ameryki”, gdzie czuć pewien – nie wiem, jak to nazwać – żydowski klimat, spowodowany specyficzną grą skrzypiec oraz szybkim tempem walca, a także w lirycznym “Nic o Tobie nie wiem”. Tutaj znowu smyki falują, fortepian uwodzi, robi sie cieplej na serduszku, zaś melodia przewodnia wybrzmiewa tak uroczo, że nawet głos Młynarskiego może wydawać się zbędny.

Ale wszystko zmienia się w rzewnej piosence “Związane mam ręce”, brzmiącej niczym grana przez barową kapelę. Tutaj wybija się saksofonowy początek, delikatne popisy smyków oraz dęciaków w tle. To trwa jednak chwilkę, bo radość wraca do “O-key”, gdzie znów fortepian pozwala sobie na wiele, a w tle trąbeczki, perkusja i robi się tak przyjemnie. W podobnym tonie, chociaż troszkę minorowo gra “Może kiedyś, innym razem”, a odrobina melancholii pokrywa nieśmiertelne “Tango milonga”. A jeśli myśleliście, że nie pojawi się “Ta ostatnia niedziela”, no to się pomyliliście. I ten utwór nadal ma w sobie moc oraz porusza. Po drodze jeszcze będzie szalona, czasami brzmiąca spektakularnie “Argentyna”, chwytająca za serce “Warszawo ma”, ciągle czarujące, pogodne “Młodym być i więcej nic”, by zakończyć to “Piosenką o mojej Warszawie”.

Sam Młynarski radzi sobie wokalnie tak jak przyzwyczaił nas choćby w Warszawskim Combo Tanecznym. Jednak nasz duet postanowił zaprosić kilkoro gości. Klasę potwierdza Joanna Kulig (“Związane mam ręce”), potrafi poruszyć Barbara Kinga Majewska (“Warszawo ma”), jednak dla mnie całość skradli śpiewający dość nisko, ale bardzo energicznie Szymon Komasa (m.in. “A ja sobie gram na gramofonie” oraz “Młodym być i więcej być”) oraz Agata Kulesza (“Ameryka”, “Może kiedyś, innym razem”), ubarwiając całość.

“Fogg – pieśniarz Warszawy” to spojrzenie szersze na tego niezapomnianego artysty, zachowującego przedwojenną elegancję oraz szyk, a także i błyskotliwy dowcip. Jednocześnie przypomina, że Fogg to nie tylko “Ta ostatnia niedziela” i – jak głosił Bolec w niezapomnianych “Chłopakach nie płaczą” – to był gość, zaś aranżacje Maseckiego dodają tylko blasku całości. Cudowne wydawnictwo.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s