Ten post powinien w zasadzie ograniczyć się wpisania tylko jednego tytułu, mianowicie Koronawirus: The Movie. Najgorsze jest w nim to, że wywrócił nasze życie do góry nogami. Krążą jednak plotki, iż wkrótce dobiegnie on końca, ale reperkusje tego seansu będą dalekosiężne. Konkurencja jest jednak spora, a co najgorsze, wiele z tych tytułów to kino z naszego podwórka (spokojnie: nie będzie Patryka Vegi, bo jego filmów nie oglądam) oraz największa wytwórnia filmowego śmiecia – Netflix. Tak jak w przypadku najlepszych filmów, będą one ułożone chronologicznie. Jeśli czegoś tutaj nie będzie, to tylko z jednego powodu: bo prawdopodobnie nie widziałem i nie zamierzam obejrzeć. Oto filmowe piekło minionego roku:
1. Lighthouse, reż. Robert Eggers
2. Sługi wojny, reż. Mariusz Gawryś
3. Gdy spotkaliśmy się pierwszy raz, reż. Ari Sandel
4. Czarny Mercedes, reż. Janusz Majewski
5. Ostatni samotnik, reż. Amadeusz Kocan
6. Kroniki Riddicka, reż. David N. Twohy
7. Bloodshot, reż. Dave Wilson
8. Kamerdyner, reż. Filip Bajon
9. Syberiada polska, reż. Janusz Zaorski
10. Playmobil. Film, reż. Lino DiSalvo
11. Sekretne życie zwierzaków domowych 2, reż. Chris Renaud
12. TRON: Dziedzictwo, reż. Joseph Kosinski
13. Król Artur, reż. Antoine Fuqua
14. Sonic. Szybki jak błyskawica, reż. Jeff Fowler
15. The Old Guard, reż. Gina Prince-Bythewood
16. Interior, reż. Marek Lechki
17. Solid Gold, reż. Jacek Bromski
18. Rysa, reż. Michał Rosa
19. Córka Boga, reż. Małgorzata Szumowska
20. Antebellum, reż. Gerard Bush i Christopher Renz
21. O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu, reż. Ana Lily Amirpour
I tym sposobem żegnamy rok 2020, a witamy 2021 z nadzieją, że nadal będę częściej trafiał na filmy udane niż słabizny, średniaki oraz niewypały. Pozdrawiam ciepło i zapraszam do komentowania tego postu. Jakie filmy was zawiodły najbardziej?
Radosław Ostrowski
