John Huston – 5.08

hustonReżyser, scenarzysta, aktor, producent.

Urodził się 5 sierpnia 1906 roku w Nevadzie. Syn aktora Waltera Hustona oraz komentatorki sportowej Rhei Gore. Kiedy miał sześć lat, jego rodzice rozwiedli się, a sam John uczył się w szkołach z internatem. Jako dziecko chorował z powodu wielkiego serca oraz nerek. W wieku 15 lat rzucił szkołę i zaczął trenować boks. Oprócz boksu interesował się malarstwem, operą, literaturą angielską i francuską, baletem oraz jazdą konną. Zanim zaczął karierę filmowca, zaczął pisać. Najpierw była sztuka „Frankie i Johnny” (oparta na popularnej piosence), a potem publikował swoje opowiadania w Esquire, Theatre Arts oraz New York Times. Dzięki wpływom ojca trafił do branży filmowej, najpierw jako dialogista m.in. przy „Wyroku morza” (1931), „Zabójstwie przy Rue Morgue” (1932) czy „Law & Order” (1933).  Przy pierwszym filmie poznał reżysera Williama Wylera, który stał się jego mentorem i przyjacielem. W tym czasie Huston lubił sobie zabawić i wypić. Okres ten dla filmowca skończył się w momencie, gdy spowodował on wypadek samochodowy, w którym śmierć poniosła aktorka Tosca Roullien. Huston musiał opuścić Hollywood i przeniósł się do Londynu oraz Paryża.

Na szczęście po kilku latach John Huston wrócił do Ameryki i znów zaczął pracę już jako scenarzysta. Tworzył fabuły m.in. do filmów „Jezebel – dzieje grzesznicy” (1937), „Juarez” (1939), „Eksperyment doktora Ehricha” (1940) czy „Sierżant York” (1941). Dwa ostatnie skrypty przyniosły Hustonowi nominacje do Oscara oraz uznanie środowiska. W końcu zdecydował, że spróbuje swoich sił jako reżyser. Ale jego szefowie (wytwórnia Warner Bros.) postawili mu warunek: jego następny scenariusz musi być wielkim hitem. Na szczęście „High Sierra” w reżyserii Raoula Walsha spełniła ten warunek, a Huston zaczął karierę reżyserską. I już swoim debiutanckim „Sokołem maltańskim” zwrócił uwagę całego środowiska. Zdążył jeszcze nakręcić dwa filmy („Takie nasze życie” i „Przez Pacyfik”), kiedy w 1942 roku wstąpił do armii. Służył jako filmowiec, kręcąc filmy dokumentalne. Służbę zakończył w 1946 roku w randze majora.

Sam Huston był czterokrotnie żonaty, a z tych związków miał troje dzieci (adoptowanego syna Pablo, córkę Anjelikę – aktorkę oraz syna Tony’ego – obecnie adwokat). Zmarł 28 sierpnia 1987 roku w swoim domu w Middletown na rozedmę płuc.

Reżyser spośród nagród miał na swoim koncie 2 Oscary (i 11 nominacji), 3 Złote Globy (i 5 nominacji), nominację do BAFTY, Złotego Niedźwiedzia, Złotej Palmy, Złotej Maliny oraz Złotego Lwa za całokształt twórczości na MFF w Wenecji (do samej nagrody był nominowany 4 razy), a także Nagrodę Amerykańskiej Gildii Reżyserów za całokształt (do samej nagrody był nominowany 7 razy).

A oto ranking obejrzanych przeze mnie filmów Johna Hustona ułożone od najsłabszego do najlepszego. Zaczynamy.

Poza zestawieniem:
Casino Royale (1967)

Ta wariacja na temat przygód Jamesa Bonda (David Niven), który musi wrócić z emerytury do służby to jakaś totalna hybryda. Mieszanka absurdalnego humoru, seksualnych podtekstów, sensacji jest strasznie nierównym rollercoasterem, balansującym między błyskotliwością a żenadą. Niby poważne, a jednocześnie lekkie. Jednak scenariusz pisało ponad 10 osób, co musiało skończyć się chaosem i bałaganem. Filmu nie umieszczam w głównym rankingu, bo Huston był tylko jednym z pięciu reżyserów tego dziwadła – odpowiadał za sekwencje otwierające całość. Recenzja tutaj.

Miejsce 29. – Zbereźnik (1969) – 4/10

W założeniu to miała być łotrzykowsko-przygodowa komedia o drobnym złodziejaszku, który pragnie sławy. Sławy w swojej profesji, tylko że los ciągle z niego kpi. Humor oparty tutaj na slapsticku nie zawsze działa, fabuła jest przewidywalna i nieangażująca, zaś kilka scen rozebranych jest tu tylko po to, by przykuć uwagę oraz zrobić reklamę. Sytuację ratuje tylko grający główną rolę John Hurt, już tutaj pokazując swoje predyspozycje do zawodu. Recenzja tutaj.

Miejsce 28. – Barbarzyńca i gejsza (1958) – 5/10

Kto wpadł na tak niedorzeczny pomysł, żeby obsadzić Johna Wayne’a w roli pierwszego amerykańskiego konsula na japońskiej ziemi? Rozumiem, że chodziło o pewne przełamanie wizerunku, jednak efekt jest katastrofalny. Ale i sama historia pokazana z perspektywy przydzielonej politykowi gejszy wydaje się strasznie płytka oraz nieangażująca. Widać tutaj spięcia między reżyserem a wytwórnią (Huston chciał nawet wycofać swoje nazwisko z filmu, ale się nie udało), Wayne się dusi, zaś parę scen pokazujących obyczajowość Japończyków nie wystarczy. Podobnie jak scenografia oraz kostiumy. Recenzja tutaj.

Miejsce 27. – Przez Pacyfik (1942) – 5,5/10

Ten film chyba sam nie do końca wie, czym chce być. Punkt wyjścia jest obiecujący: kapitan Leland zostaje wydalony ze służby i trafia jako marynarz na statek. Tam pojawia się dość jowialny dr Lorenz oraz Albertę Marlow. A powoli zaczynamy odkrywać prawdziwy cel Lelanda, który jest szpiegiem. Sam film to dość dziwaczna hybryda, bo mamy kino szpiegowskie, romans pełen ciętych dialogów i klimat kina noir. Tylko, że te elementy nie spajają się ze sobą, zaś intryga nie wciąga, pozbawiona napięcia. Ale na szczęście jest niezawodny Humphrey Bogart oraz parę docinków między nim a Mary Astor, co czyni film strawnym. Recenzja tutaj.

Miejsce 26. – Człowiek Mackintosha (1973) – 6/10

Tutaj reżyser próbuje wejść w kino szpiegowskie zmieszane z kryminałem. Joseph Rearder zostaje zatrudniony przez szefa wywiadu brytyjskiego do kradzieży diamentów. Mimo sukcesu akcji, mężczyzna zostaje aresztowany, zaś w tym samym więzieniu przebywa oskarżony o szpiegostwo, a do gry włącza się syndykat zbrodni. Sama intryga jest dla mnie największym problemem: wiele rzeczy jest tłumaczone dialogi, bo inaczej można się w tym wszystkim pogubić. Nieczytelność intrygi drażni, ale nie brakuje mocnych scen jak ucieczka z więzienia, pościg samochodowy czy przewrotny finał. No i jeszcze Paul Newman, jak zawsze magnetyzujący, lecz film kradnie Dominique Sanda. Recenzja tutaj.

Miejsce 25. – Sędzia z Teksasu (1972) – 6/10

Bandyta Roy Bean po otarciu się o śmierć, decyduje się zostać sędzią w miasteczku. Debiutancki scenariusz Johna Miliusa zostaje nie do końca wykorzystany do końca. To chyba miał być taki westernowy odpowiednik „Lawrence’a z Arabii”, gdzie bohater (świetny Paul Newman) planuje stworzyć swoją wizję porządku i cywilizacji. Tylko, że to wszystko wydaje się miejscami mocno abstrakcyjne, wręcz groteskowe (scena, gdzie bohater z przyszłą żoną idą na piknik z… niedźwiedziem), pełne dziwacznego humoru. Dla mnie ta historia jest strasznie rozpasana, a finał wydaje się mętny. Niemniej jest w tym coś intrygującego. Recenzja tutaj.

Miejsce 24. – Biblia: Początek świata (1966) – 6/10

Hustona spojrzenie na pierwsze zdarzenia z Księgi Rodzaju. Wiec nie jest to adaptacje pełnego tekstu literackiego bestsellera wszech czasów. Muszę przyznać, że ten inscenizacyjny rozmach nadal tej epoki. Nie jestem w stanie uchwycić jak powstały takie sceny jak stworzenie świata czy potopu. To nadal wygląda świetnie, wrażenie robi muzyka Toshiro Mayzumiego oraz gwiazdorska obsada. Problem jednak w tym, że brakuje tutaj jakiegoś spoiwa, łączącego wszystkie wydarzenia i wątki. Recenzja tutaj.

Miejsce 23. – Nie do przebaczenia (1960) – 6/10

Film na ważny temat, który nie do końca zostaje wykorzystany. Bo mamy rodzinę na Dzikim Zachodzie, nawiedzaną przez tajemniczego nieznajomego. Seniorka rodu skrywa pewną poważną tajemnicę związaną przez córkę. Tutaj można było chwycić za kwestie rasizmu (dziewczyna okazuje się… Indianką), która doprowadza do zerwania więzi budowanych przez lata. Tylko, że ten temat jest ledwo liźnięty i potrafi zbyt lekko. A nawet Burt Lancaster i Audrey Hepburn nie są w stanie do końca wytrzeć tego wrażenia. Recenzja tutaj.

Miejsce 22. – – Takie nasze życie (1942) – 6,5/10

Film zrealizowany po debiucie, ale idący w inną stronę niż zwykle. Historia bardzo obyczajowa skupiona na dwóch siostrach oraz ich dylematach. Jedna jest bardzo rozpieszczoną, wręcz czerpiącą z życia garściami, druga wydaje się bardziej stąpająca po ziemi. Wszystko się zmienia, kiedy bardziej rozrywkowa siostra bierze za męża… narzeczonego swojej siostry. Zaskakująco kameralny i spokojny film, który jest dobrze zagrany. Ale problem w tym, że ta historia była niezbyt angażująca, może poza wątkiem związanego z wypadkiem. Czuć tutaj dylemat oraz ciężar. Recenzja tutaj.

Miejsce 21. – Szkarłatne godło odwagi (1951) – 6,5/10

Strasznie krótki dramat wojenny. Film opowiada o młodym chłopaku, który ucieka podczas pola bitwy. Zamiast scen batalistycznych jest tu kameralny konflikt, który jest nawet sensownie poprowadzony i wybrzmiewa. Czuć nastroje każdego z żołnierzy, a pytanie o granicę między odwagą a szaleństwem. Troszkę czuć dydaktyzm, brakuje jakiś znanych twarzy, co dodaje realizmu. Ale szkoda, że nie ocalały pełne materiały, bo brakuje jakiegoś większego rozmachu. Recenzja tutaj.

Miejsce 20. – List na Kreml (1970) – 7/10

To jeden z najbardziej gorzkich filmów w karierze reżysera. Grupa szpiegów CIA zostaje wysłana do Moskwy, by odzyskać list wysłany na Kreml. Sama intryga jest tutaj bardzo skomplikowana i wymaga skupienia, gdyż inaczej można się w tym pogubić. Samy morderstwa, próby uwodzenia, kradzież, szantaż oraz ciągła gra, gdzie nie do końca wiadomo komu można zaufać. Gdzie prywatny interes jest ważniejszy niż dobro kraju. Recenzja tutaj.

Miejsce 19. – W zwierciadle złotego oka (1967) – 7/10

Zrobienie dobrego filmu według ambitnej literatury zawsze jest wyzwaniem. Nie inaczej jest z adaptacją powieści Carson McCullers, skupionej wokół kilku osób na terenie bazy wojskowej. major tłumiący swoje homoseksualne zapędy, jego żona zdradzająca go z przyjacielem, żona przyjaciela straciła dziecko. No i jeszcze szeregowy Williams, który lubi podglądać. Dużo jest niedopowiedzeń, atmosfera fatalistyczna, która musi skończyć się tragedią. Aktorstwo jest mocne, zdjęcia w złotym filtrze, tylko czasem trudniej wejść w głowę każdego z bohaterów. Recenzja tutaj.

Miejsce 18. – Mądrość krwi (1979) – 7/10

Film duchem przypominający kino niezależne. To opowieść o młodym człowieku (kompletnie zaskakujący Brad Dourif), który zostaje ulicznym kaznodzieją. Filmy dotykające kwestii wiary i religii są strasznie trudne, ale ta opowieść osadzona w realiach Południa (bieda, nędza, podniszczone budynki) działa i potrafi poruszyć. Retrospekcje mogą wywołać dezorientację, ale są istotne do zrozumienia naszego bohatera. Człowieka, który zwątpił i jest szczery w swoich przekonaniach, lecz na świecie wielu religijnych mówców jest. Recenzja tutaj.

Miejsce 17. – Afrykańska królowa (1982) – 7/10

Film uznawany za klasykę kina przygodowego. Tytułowa królowa to statek należący do marynarza Charliego Allnuta (nagrodzony Oscarem Humphrey Bogart). Właśnie nim płynie razem z mężczyzną siostra misjonarza, których placówka została zlikwidowana. Bardziej jest to zderzenie dwójki charakterów niż kino survivalowo-przygodowe, jednak chemia między Bogartem a Katherine Hepburn troszkę wynagradza pewną teatralność filmu. Recenzja tutaj.

Miejsce 16. – Annie (1982) – 7/10

Jedna z większych niespodzianek tego zestawienia, czyli musical z dziećmi w rolach głównych. Reżyser już nie młody, ale podołał zadaniu. Jest to opowieść o zaradnej dziewczynie z domu dziecka, która trafia do domu bogatego biznesmena. Może opowieść wydaje się troszkę naiwna, a choreografia scen tanecznych wydaje się prosta, ale w tej naiwności jest największa siła. Dzieci grają i śpiewają świetnie, piosenki zapadają w pamięć, zaś śpiewający Albert Finney to prawdziwa rzadkość. Recenzja tutaj.

Miejsce 15. – Lista Adriana Messengera (1963) – 7/10

Pisarz Adrian Messenger prosi o pomoc emerytowanego oficera wywiadu, by sprawdził kilka nazwisk. Następnie ginie. Cały film to klasyczny kryminał w duchu klasyków spod znaku Agathy Christie. Czyli elegancko poprowadzona intryga, osadzona w świecie brytyjskich wyższych sfer. Poza fabułą oraz charyzmatycznym George’m C. Scottem na czele, najbardziej zwraca uwagę charakteryzacja, czyniąca wielu aktorów nie do rozpoznania. Jedno z większych zaskoczeń. Recenzja tutaj.

Miejsce 14. – Doktor Freud (1962) – 7/10

Zygmunt Freud oraz jego odkrycia opowiedziane w dwugodzinną fabułę. Badania oraz jego teorie na temat snów, seksualności oraz funkcjonowanie podświadomości. Choć przy scenariuszu pracował sam Jean-Paul Sartre, jego udział był mocno ograniczony. Ale fajnym pomysłem było ubranie tej biografii w lekko kryminalnym stylu. Fantastycznie gra Montgomery Clift (po raz ostatni na ekranie), dla którego warto obejrzeć. Recenzja tutaj.


Miejsce 13. – Sokół maltański (1941) – 7/10

Debiut, który stworzył fundamenty kino noir. Cyniczny detektyw, femme fatale, miasto będące wielką dżunglą, gdzie rządzi prawo silnego. Tutaj liczy się spryt, podstęp oraz siła. Tutaj przewodnikiem będzie Sam Spade (ikoniczny Humphrey Bogart), który dostaje proste zlecenie. Ale jak się okazuje, sprawa ma swoje drugie dno. Bronią się świetne, soczyste dialogi oraz rola Bogarta. Recenzja tutaj.


Miejsce 12. – Pod wulkanem (1984) – 7/10

Kolejna gorzka historia, której bohaterem jest były (już) dyplomata – jedna z najlepszych ról Alberta Finneya. Ale Dzień Zmarłych będzie dla niego ostatnim tańcem z alkoholem. Osadzenie opowieści w Meksyku tworzy bardzo nietypowy klimat, coraz bardziej przesiąknięty fatalizmem. Nie ma tutaj mowy o szczęśliwym zakończeniu, a to uderzenie zostaje w pamięci na długo. W końcu jak mówi bohater: „Piekło to moje naturalne siedlisko”. Recenzja tutaj.

Miejsce 11. – Key Largo (1948) – 7,5/10

Pewien mężczyzna przybywa do hotelu w Key Largo. Hotel niby jest zamknięty, ale w środku znajdują się faceci z bronią. W tym ukrywający się gangster. Jakby tego było mało, zbliża się huragan. Pozornie film wydaje się spektaklem bardziej nadającym się na deski teatru. Jednak Huston jest za sprytny i wie, jak wykorzystać filmowe środki do budowania napięcia (montaż, zbliżenia na twarze, dźwięk). Dialogi są soczyste, błyszczą Humphrey Bogart oraz Edward G. Robinson. Może troszkę finał psuje efekt, ale film potrafi trzymać za pysk. Recenzja tutaj.

 

Miejsce 10. – Honor Prizzich (1985) – 7,5/10

Gangster też człowiek i może się zakochać. Ale co zrobić, jeśli wybranka serca jest tej samej profesji? Tutaj mamy pozornie niedorzeczną komedię romantyczną w gangsterskich klimatach. Huston kompletnie kpi z gangsterskiego wizerunku znanego z „Ojca chrzestnego”, pokazując ludzi mafii jako chciwych oraz pazernych ludzi, dla których posłuszeństwo oraz stan własnej kabzy jest ważniejszy od czegokolwiek. A honor wydaje się kompletnym pustosłowiem, co może budzić przerażenie. Recenzja tutaj.

Miejsce 9. – Człowiek, który chciał być królem (1975) – 7,5/10

Film, który Huston planował już od lat 50., ale trzeba było długo poczekać. Kolejna ballada o chciwości, gdzie mamy dwóch cwanych oficerów brytyjskiej armii. Obaj panowie (świetni Sean Connery i Michael Caine) wyruszają do Afganistanu, by podbić tamtejsze plemiona oraz przejąć władzę. Wrażenie robi scenografia, kostiumy oraz muzyka, a także odrobina humoru i brutalny finał. Czuć klimat przygody. Recenzja tutaj.

Miejsce 8. –  Noc iguany (1964) – 7,5/10

Wielu filmowców mierzyło się z twórczością Tennesse’ego Williamsa, co w latach jego świetności było popularnym ruchem. Nie inaczej postąpił Huston z „Nocą iguany”, gdzie znów ludzie mierzą się ze swoimi demonami oraz lękami. Były pastor z załamaniem nerwowym (niesamowity Richard Burton) i hotelik w Meksyku z trzema kobietami. Fantastyczne aktorstwo, fantastyczne dialogi oraz pewna realizacja tworzą duszne, ale pociągające kino. Recenzja tutaj.


Miejsce 7. – Moby Dick (1956) – 8/10

To było wyzwanie: jak przenieść na ekran powieść Hermana Melville’a, zachowując jej klimat. W skrócie mamy tutaj walkę kapitana Ahaba z wielkim wielorybem, który go pozbawił nogi. Z jednej strony marynistyczne kino, pełne szczegółowo pokazanego życia na statku. Z drugiej mamy starcie między nawiedzonym, żądnym zemsty kapitanem (zaskakujący Gregory Peck, który daje z siebie wszystko) a symbolizującym bezwzględną, nieujarzmioną naturę wielorybem. Pociągające, skrywające wiele głębi kino. Recenzja tutaj.

Miejsce 6. – Bóg jeden wie, panie Allison (1957) – 8/10

Kolejne kameralne kino, gdzie mamy tylko dwie postacie na wyspie podczas II wojny światowej. Jedyny ocalały żołnierz oraz zakonnica, którzy zaczynają powoli się poznawać coraz bliżej. Wszystko trzymane jest tutaj przez świetną reżyserię, fantastyczne dialogi oraz zderzenie dwóch światów, które mają więcej wspólnego niż na pierwszy rzut oka się może wydawać. Świetną robotę wykonuje Robert Mitchum oraz Deborah Kerr, a chemia między nimi jest coraz silniejsza. Recenzja tutaj.


Miejsce 5. – Ucieczka do zwycięstwa (1981) – 8/10

Do tego filmu mam WIELKI sentyment. Co może być lepszego niż połączenie dramatu wojennego z filmem sportowym? Cała fabuła skupia się na meczu piłkarskim między jeńcami wojennymi a niemieckimi żołnierzami. Przez większość czasu jest to niemal klasyczny film obozowy, ale tak naprawdę liczy się ostatnie pół godziny. Wtedy dzieje się mecz, który mimo lat, nadal wygląda świetnie. No i mamy mocnych zawodników: Stallone, Caine, von Sydow, Pele, Deyna, Moore. Podobno planowany jest remake, tylko po co? Recenzja tutaj.


Miejsce 4. – Zachłanne miasto (1972) – 8/10

Ten film ma w sobie więcej serca niż można się było spodziewać. Stary wyga, próbuje wrócić do boksowania i spotyka młodego adepta. Huston tutaj stawia na realizm oraz paradokumentalny styl, gdzie pokazuje miasteczko pozbawione perspektyw. Tutaj każda próba wyrwania się stąd kończy się porażką, zaś mieszkańcy ciągle łudzą się, że następnego dnia będzie lepiej. Że będzie inaczej. Że los się w końcu odmieni. Ale to staje się kolejną wymówką. Najbardziej cierpki film w dorobku Hustona. Recenzja tutaj.


Miejsce 3. – Asfaltowa dżungla (1950) – 8/10

Najlepszy noirowy film w dorobku Hustona. Pomysł jest prosty: opuszczający więzienie Doc ma plan na kolejny duży skok. Ale potrzebna jest odpowiednia ekipa oraz sponsor całej imprezy. Znowu film jest rewelacyjnie poprowadzony, z wnikliwym portretem półświatka. Ale czy plan się uda? Wiele jest tutaj elementów zmiennych, napięcie mocno trzyma za gardło, a zaskoczeń cały czas jest sporo. Jedynie zakończenie utrzymane w zgodzie z kodeksem Hayesa mi przeszkadzało, ale nie jest to poważna rysa. Recenzja tutaj.

Miejsce 2. –  Skłóceni z życiem (1961) – 8,5/10

Młoda kobieta spotyka na drodze trzech facetów, którzy polują na dzikie konie. Kolejne spojrzenie Hustona na outsiderów z własnej woli. Niby są to kowboje, tylko że czasy dla kowbojów są zupełnie inne. Dawne czasy odeszły bezpowrotnie, zaś samo polowanie na zwierzęta odziera etos kowboja z romantyzmu. To psychologiczny dramat, gdzie dochodzi do zderzenia młodości i naiwności z dojrzałością oraz cynizmem. Bardzo poruszający z ostatnimi, kapitalnymi rolami Clarka Gable’a i Marilyn Monroe. Recenzja tutaj.

Miejsce 1. – Skarb Sierra Madre (1948) – 8,5/10

Ponadczasowa ballada o chciwości, gdzie żądza pieniądza staje się ważniejsza niż przyjaźń, zaufanie i lojalność. Wyprawa trzech panów do meksykańskiej góry Sierra Madre po złoto stanie się dla nich wielką próbą ich charakterów. Huston kapitalnie buduje atmosferę niepokoju oraz coraz bardziej nasilającej się paranoi, a i realizacyjnie (poza muzyką) nie zestarzał się w ogóle. Przewrotny finał, fantastyczne dialogi, kapitalne aktorstwo (Bogart, Holt, Huston sr.) oraz naturalistycznie pokazane plenery. Recenzja tutaj.

 

Nieobejrzane:
Obcy (1949)
Moulin Rouge (1952)
Pobij diabła (1953)
Korzenie niebios (1958)
Spacer z miłością i śmiercią (1969)
Fobia (1980)
Zmarli (1987)

Już po samej filmografii widać, że Huston to filmowiec nie bojący się wyzwań. I nie chodzi tylko o różnorodność gatunkową, ale ma pewne wspólne elementy. W większości jego to adaptacje literackie, zaś bohaterowie to ludzie mierzący się ze swoimi demonami. Religia, przygoda, pożądanie, walka, tłumione lęki, rozczarowania. Tutaj nie ma wyzwania, którego Huston nie był się w stanie podjąć, nawet jeśli nie wszystko udało.

A jakie są wasze ulubione filmy Johna Hustona? Piszcie śmiało w komentarzach.

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s